NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Arckanum – Helvitismyrkr

2011, Season Of Mist

Powraca szwedzki troll, a właściwie to nie powraca, no chyba, że z lasu, do którego powędrował, jak to trolle czynią. ARCKANUM płyty nagrywa regularnie. Ja tam nigdy tym zespołem jakoś specjalnie się nie fascynowałem. Od zawsze za to kojarzy mi się z hasłem „alkoholowy świr”, wypromowanym przy okazji jakiegoś zdjęcia w jednym ze starych numerów nieodżałowanego „Sadistic” ‘ zine. Na tytule język można sobie połamać jak nic. A tymczasem muzyka trochę mnie zaskoczyła, nie wiem, czy przez to, iż nie baczyłem losów ARCKANUM i stanąłem na epoce pierwszych albumów. Czytaj dalej…

Recenzja: Thy Catafalque – Rengeteg

2011, Season Of Mist

Trochę się obawiałem tego wynalazku. Bałem się, że to kolejny nawiedzony black metalowiec, który nagle zapragnął pokazać światu, jakim to on nie jest open minded z talentem muzycznym i inne tego typu kocopoły. Tymczasem THY CATAFALQUE tworzy całkiem zgrabną i ciekawą muzykę. I tak naprawdę to ciężko jest ją jednoznacznie scharakteryzować. Bardzo lubię czytać różnego rodzaju instrukcje na opakowaniach od chemii gospodarczej, które są wyciosane po węgiersku, czym bawię, a potem drażnię mą pierwszą żonę. Na recenzowanym albumie mamy same kawałki po węgiersku, ha! Pierwsze trzy numery są naprawdę zajebiste. Wręcz wzniosłe, mocne, mają elementy death metalu i nieco symfoniki. Fajne refreny, dobrze wchodzące mocne gitary i melodyjność, wręcz rockowo jest miejscami, ale odpowiednio ciężko. Czytaj dalej…

Recenzja: Slaveout – Demo

2012, wydanie własne

Duch w narodzie nie ginie, a za stare dobre heavy biorą się kolejne pokolenia muzyków. I to kolejne w sensie jak najbardziej dosłownym, bo trzech z pięciu członków pochodzącego z mojego rodzinnego Goleniowa zespołu SLAVEOUT to synowie… moich kolegów. Chłopaków, którzy sami od lat metalu słuchają i, najwyraźniej, zamiłowanie do ciężkiego grania przekazali swoim potomkom w genach. I to z dobrym skutkiem. Czytaj dalej…

Recenzja: Mortuum – Immortal Instinct

2011, Veneda Productions

Nigdy przesadnie nie pokochałem zarazy inflejmsowania i z całej melodyjnej szwedzkiej fali tylko At the Gates jest obecny w mojej płytotece. Nie trzeba być zresztą wytrawnym chemikiem, żeby wiedzieć, że jakiekolwiek połączenie metalu z cukrem jest nienormalne. Na szczęście Mortuum, mimo wyraźnych inspiracji złotymi latami bałałajkowego metalu, jest zespołem tak utalentowanym, że godzina spędzona przy głośnikach emitujących „Immortal instinct” to odświeżający wodospad genialnych gitarowych harmonii, a nie nudne lukrowane pocztówki z Goteborga. Gitarzyści grają z autentyczną pasją i polotem, a do tego mimo wygrywania tysięcy palcołamliwych pasaży, nie brzmią jak bezduszne roboty. Bardziej klasyczne motywy przenikają się z mocniejszym, nowocześniejszym riffowaniem, a do tego pojawiają się jeszcze krótkie, treściwe solówki. Czytaj dalej…

Recenzja: Deception – Inferno

2011, Deathrune Records

Mielecka maszyna do zabijania nie ma niestety szczęścia do fonograficznej dokumentacji swoich nuklearnych eksplozji. Kolejna zmiana wydawcy spowodowała, że materiał nagrany na przełomie 2009 i 2010 roku dopiero teraz może trafić w ręce maniaków żądnych brutalnych okaleczeń. Normalnie wzruszyłbym ramionami, bo seriale telewizyjne nauczyły mnie, że życie ogólnie jest niesprawiedliwe i trzeba się do tego przyzwyczaić, ale w przypadku „Inferno” nie sposób pogodzić się z bezdusznością tzw. rynku. Świetny, moim zdaniem, materiał przez splot wielu, niezawinionych przez grupę, wydarzeń może nie osiągnąć takiego sukcesu, na jaki zasługuje. Mimo rotacji kadrowych i całego zamieszania z poszukiwaniem odpowiedniej wytwórni, muzyka Deception nigdy nie przestała reprezentować bardzo wysokiego poziomu. Kiedyś mówiło się, że światowego, ale mam wrażenie, że dzisiaj to określenie nie ma większego sensu, bo wystarczy kilka tytułów i wnioski nasuwają się same. Solidności śmierćmetalowego rzemiosła polskie kapele nieraz mogłyby uczyć zamorskich cwaniaków. Czytaj dalej…

Recenzja: Black Oath – The Third Aeon

2011, I Hate Records

Dzięki tej płycie, wydanej w ubiegłym roku przez I Hate Records, włoskie Black Oath na dobre zaistniało na europejskiej scenie doom metalowej. Środowisko to, de facto, niewielkie, wieści rozprzestrzeniają się szybko, ale z drugiej strony dość hermetyczne i o uznanie w nim relatywnie trudno. Jednak Black Oath z powodzeniem je zdobyło. Czytaj dalej…

Recenzja: Hektor – The Inner Dementia

2012, Thrashing Madness Productions

To ci dopiero niespodzianka! Hektor to zespół, który nigdy wielkiej furory nie zrobił, dzisiaj istnieje w świadomości chyba tylko najbardziej zapamiętałych fanów polskiej sceny sprzed blisko ćwierćwiecza (!!!) i zdawało się, że nazwę tę przykryć może już tylko kurz zapomnienia. To byłby niewybaczalny błąd „The Inner Dementia” i po 23 latach od swojej premiery (na kasecie wydanej przez firmę MiL) brzmi po prostu niebanalnie, intrygująco, wręcz… świeżo. Owszem, brzmienie dzisiaj nie należałoby do najnowocześniejszych, Adam Toczko wykonał jednak przed laty kawał dobrej roboty, a muzycznie był to z pewnością jeden z najciekawszych produktów sceny metalowej tamtych lat. Czytaj dalej…

Recenzja: Spellcraft – Yersinia Pestis

2012, Xtreem Music

Tą razą trafił się black metal sygnowany przez Xtreem. Zespół pochodzi z Hiszpanii, nagrał sobie był nikomu niepotrzebne intro, 6 właściwych numerów i nikomu niepotrzebne outro. Pierwszy z właściwych kawałków, „Alone In The Eternity”, kojarzy mi się z drugą płytą OBTAINED ENSLAVEMENT. Szybki black metal z nałożonymi w tle gdzieniegdzie klawiszami i wplecionymi melodyjnymi fragmentami. Miejscami jest to muzyka do bólu przewidywalna i bazująca na wielokrotnie ogranych motywach, aczkolwiek zdarzają się i chwytające za pikawkę momenty, np. w tytułowym czy „Lilith’s Breath”. Niestety większość materiału kompletnie do mnie nie dociera, przemyka nie dając się zawiesić ani na prawym, ani na lewym uchu. Czytaj dalej…

Nowy wywiad

Soniczny terror Portal

Soniczny terror Portal

Pochodzący z Australii Portal przesuwa granice death metalu. Gitarzysta Horror Illogium opowiada, co było paliwem dla ich sonicznego terroru, czyli najnowszej płyty "ION" oraz poprzedzającym go niezrealizowanym albumie. Chyba każdy, kto[...]

The Ruins of Beverast - niekończące się pasmo pomysłów

The Ruins of Beverast - niekończące się pasmo pomysłów

Alexander Meilenwald, głównodowodzący The Ruins of Beverast, opowiedział o swojej ostatniej transformacji oraz stosunku do gatunku ludzkiego. Prezentując najnowszy album Exuvia odrzuca także gatunek ludzki jako ten, który powinien nieść[...]