NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Lastwar – Darkness in Eden/Demo `94

2011, Thrashing Madness

Zdecydowanie ta pozycja z katalogu Thrashing Madness, która wywołała na mojej twarzy najszerszy uśmiech. Na krążku pojawiły się wydany pierwotnie na taśmie przez Carnage Records w 1992 roku drugi – o ile w tym przypadku można użyć takiej terminologii – długograj ekipy z Węgrowca „Darkness In Eden” oraz pożegnalne demo z 1994 roku. Przed laty czołowy reprezentant sceny death/thrash metalowej w kraju i dzisiaj, szczególnie pierwszym z tych materiałów, jest w stanie zrobić na słuchaczu dobre wrażenie. Czytaj dalej…

Recenzja: Supuration – Back From The Crematory

2011, Xtreem Music

Odkurzania starych death metalowych dokonań ciąg dalszy. Po scenie fińskiej, czas na francuskie SUPURATION. Bardzo sobie ceniłem doskonały „The Cube” (trza będzie poszperać w kartonie na szafie), któren był doskonałym przykładem na granie technicznego deatha. Tutaj mamy 70 minut nostalgicznej, jak dla mnie bynajmniej, podróży w początek lat 90-tych. Początki SUPURATION i ETSICROXE (zespołu, z którego wyrósł SUPURATION), to zimny, surowy death metal, tchnący zarówno klimatem, jak i stawiający na aspekt techniczny i niepozbawiony przy tym brutalności. To jakby zderzenie holenderskiej szkoły ze środkowoeuropejską. Sporo czytelnych rozwiązań, ciężko stąpających gitar, równych przejść, a jednocześnie jakiś zakręcony riff, zmiana tempa, czy coś jeszcze. Czytaj dalej…

Recenzja: Arckanum – Helvitismyrkr

2011, Season Of Mist

Powraca szwedzki troll, a właściwie to nie powraca, no chyba, że z lasu, do którego powędrował, jak to trolle czynią. ARCKANUM płyty nagrywa regularnie. Ja tam nigdy tym zespołem jakoś specjalnie się nie fascynowałem. Od zawsze za to kojarzy mi się z hasłem „alkoholowy świr”, wypromowanym przy okazji jakiegoś zdjęcia w jednym ze starych numerów nieodżałowanego „Sadistic” ‘ zine. Na tytule język można sobie połamać jak nic. A tymczasem muzyka trochę mnie zaskoczyła, nie wiem, czy przez to, iż nie baczyłem losów ARCKANUM i stanąłem na epoce pierwszych albumów. Czytaj dalej…

Recenzja: Thy Catafalque – Rengeteg

2011, Season Of Mist

Trochę się obawiałem tego wynalazku. Bałem się, że to kolejny nawiedzony black metalowiec, który nagle zapragnął pokazać światu, jakim to on nie jest open minded z talentem muzycznym i inne tego typu kocopoły. Tymczasem THY CATAFALQUE tworzy całkiem zgrabną i ciekawą muzykę. I tak naprawdę to ciężko jest ją jednoznacznie scharakteryzować. Bardzo lubię czytać różnego rodzaju instrukcje na opakowaniach od chemii gospodarczej, które są wyciosane po węgiersku, czym bawię, a potem drażnię mą pierwszą żonę. Na recenzowanym albumie mamy same kawałki po węgiersku, ha! Pierwsze trzy numery są naprawdę zajebiste. Wręcz wzniosłe, mocne, mają elementy death metalu i nieco symfoniki. Fajne refreny, dobrze wchodzące mocne gitary i melodyjność, wręcz rockowo jest miejscami, ale odpowiednio ciężko. Czytaj dalej…

Recenzja: Slaveout – Demo

2012, wydanie własne

Duch w narodzie nie ginie, a za stare dobre heavy biorą się kolejne pokolenia muzyków. I to kolejne w sensie jak najbardziej dosłownym, bo trzech z pięciu członków pochodzącego z mojego rodzinnego Goleniowa zespołu SLAVEOUT to synowie… moich kolegów. Chłopaków, którzy sami od lat metalu słuchają i, najwyraźniej, zamiłowanie do ciężkiego grania przekazali swoim potomkom w genach. I to z dobrym skutkiem. Czytaj dalej…

Recenzja: Mortuum – Immortal Instinct

2011, Veneda Productions

Nigdy przesadnie nie pokochałem zarazy inflejmsowania i z całej melodyjnej szwedzkiej fali tylko At the Gates jest obecny w mojej płytotece. Nie trzeba być zresztą wytrawnym chemikiem, żeby wiedzieć, że jakiekolwiek połączenie metalu z cukrem jest nienormalne. Na szczęście Mortuum, mimo wyraźnych inspiracji złotymi latami bałałajkowego metalu, jest zespołem tak utalentowanym, że godzina spędzona przy głośnikach emitujących „Immortal instinct” to odświeżający wodospad genialnych gitarowych harmonii, a nie nudne lukrowane pocztówki z Goteborga. Gitarzyści grają z autentyczną pasją i polotem, a do tego mimo wygrywania tysięcy palcołamliwych pasaży, nie brzmią jak bezduszne roboty. Bardziej klasyczne motywy przenikają się z mocniejszym, nowocześniejszym riffowaniem, a do tego pojawiają się jeszcze krótkie, treściwe solówki. Czytaj dalej…

Recenzja: Deception – Inferno

2011, Deathrune Records

Mielecka maszyna do zabijania nie ma niestety szczęścia do fonograficznej dokumentacji swoich nuklearnych eksplozji. Kolejna zmiana wydawcy spowodowała, że materiał nagrany na przełomie 2009 i 2010 roku dopiero teraz może trafić w ręce maniaków żądnych brutalnych okaleczeń. Normalnie wzruszyłbym ramionami, bo seriale telewizyjne nauczyły mnie, że życie ogólnie jest niesprawiedliwe i trzeba się do tego przyzwyczaić, ale w przypadku „Inferno” nie sposób pogodzić się z bezdusznością tzw. rynku. Świetny, moim zdaniem, materiał przez splot wielu, niezawinionych przez grupę, wydarzeń może nie osiągnąć takiego sukcesu, na jaki zasługuje. Mimo rotacji kadrowych i całego zamieszania z poszukiwaniem odpowiedniej wytwórni, muzyka Deception nigdy nie przestała reprezentować bardzo wysokiego poziomu. Kiedyś mówiło się, że światowego, ale mam wrażenie, że dzisiaj to określenie nie ma większego sensu, bo wystarczy kilka tytułów i wnioski nasuwają się same. Solidności śmierćmetalowego rzemiosła polskie kapele nieraz mogłyby uczyć zamorskich cwaniaków. Czytaj dalej…

Recenzja: Black Oath – The Third Aeon

2011, I Hate Records

Dzięki tej płycie, wydanej w ubiegłym roku przez I Hate Records, włoskie Black Oath na dobre zaistniało na europejskiej scenie doom metalowej. Środowisko to, de facto, niewielkie, wieści rozprzestrzeniają się szybko, ale z drugiej strony dość hermetyczne i o uznanie w nim relatywnie trudno. Jednak Black Oath z powodzeniem je zdobyło. Czytaj dalej…

Nowy wywiad

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion jest obecnie jednym z najciekawszych zespołów deathmetalowych, a jak radzą sobie na żywo mieliście okazję przekonać się kilka tygodni temu w Warszawie. Pozostaje mi tylko zaprosić was do[...]

Ryan Forster - kult w kapturach

Ryan Forster - kult w kapturach

Oto prywatna rozmowa z otwartym, oddanym podziemiu Ryanem Försterem, z której dowiecie się o tajemnicach cmentarza Ross Bay, historii warmetalowej bestii Conqueror, nowym zespole Death Worship oraz jego inicjacji w[...]