NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Relacja: Wrota piekieł znajdują się we Francji – Hellfest 2012

Tak! Zdecydowanie warto było ruszyć swoje szanowne cztery litery do naszych francuskich braci w metalu, gdzie w przepięknej krainie Loary, niedaleko uroczego miasteczka o nazwie Clisson, każdego czerwca otwierają się wrota piekieł i odbywa jeden z największych festiwali metalowych w Europie – HELLFEST.

Ten stosunkowo młody festiwal rósł na naszych oczach w tempie huraganu. Prężna ekipa HellFest Productions bardzo dba, by z rocku na rock ich diabelskie dziecię się rozwijało, dostarczało coraz więcej wrażeń audio-wizualnych i ściągało do siebie coraz więcej wyznawców muzyki Szatana. Dość powiedzieć, że jeszcze 6 lat temu uczestniczyło w nim ok 22 tys. fanów… w 2012 roku było nas już 113 tys! Takiej liczby nie spodziewali się nawet sami organizatorzy.

Ubiegłoroczna, szósta edycja, była szczególna. Znany starym bywalcom teren imprezy nie tylko się rozszerzył, ale został też diametralnie „przemeblowany”. Do ostatniego dnia nie mogłam się do tego przyzwyczaić i dopadała mnie pewna dezorientacja gdy np. po zakończonym dniu trzeba było wrócić na pole namiotowe, gdyż nawet wejście/wyjście z terenu festiwalu znajduje się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Sceny zmieniły swój układ, a ponadto zainwestowano w dwie dodatkowe (a jeszcze w zeszłym roku były „jedynie” cztery) co pozwoliło zaprosić jeszcze więcej zespołów… w sumie ponad 150… na 6 scenach…. może powtórzę: ponad 150 zespołów na 6 scenach! Z czego koncerty odbywały się zawsze synchronicznie na trzech. Dlatego codziennie mordowały człowieka dylematy: czy pójść na HEAVEN SHALL BURN, BRUJERIA czy ORANGE GOBLIN, który odbywa się w tym samym czasie, albo SACRED REICH, NECROPHAGIA czy UFOMAMMUT? Nic, tylko usiąść pośrodku i płakać… jak tu się rozdwoić, roztroić żeby zobaczyć wszystko, co by się chciało… prawie bez szans i trzeba się z tym od razu pogodzić albo w ogóle tu nie przyjeżdżać. A mówią, że od przybytku głowa nie boli. Czytaj dalej…

Recenzja: Vomitor – The Escalation

2012, Invictus Productions

Twórca okładki nowej płyty australijskiego VOMITOR celowo ponoć nawiązał, czy raczej wprost odniósł się do grafiki znanej z „The Time Before Time”, jedynej pełnowymiarowej płyty wydanej przez legendarną polską załogę IMPERATOR. Jeśli potraktować to jednak jako podpowiedź, dotyczącą zawartości „The Escalation”, to może ona wieść na manowce. Bliżej temu materiałowi z pewnością do nagranego trzy lata wcześniej przez Bariela i spółkę dema „Eternal Might”. Czuć tu w każdym razie tę samą diabelską moc. Czytaj dalej…

Recenzja: Golden Resurrection – One Voice For The Kingdom

2013, Liljegren Records

Rycerskie opowieści spod znaku GOLDEN RESURRECTION nie porażają swą siłą. Ciężko kupić coś, co mając niewiele mocnych stron – raczej nudzi, aniżeli intryguje i przyciąga uwagę.

Płyta jest przewidywalna do bólu i mieści się w pojęciu melodyjnego, neoklasycznego metalu. Wokal Christiana nie odznacza się szczególną oryginalnością od pozostałych przedstawicieli tego gatunku, słabo słyszalny keyboard też nie zaskakuje. Nie twierdzę przy tym, że materiał zawarty na „One Voice For The Kingdom” jest tragiczny. Muzyka zawarta na trzecim albumie GOLDEN RESURRECTION ani nie jest jednak odkrywcza, ani nie daje kopniaka. Czytaj dalej…

Recenzja: Auroch – From Forgotten Worlds

2012, Hellthrasher Productions

Hellthrasher Productions, mały póki co, niezależny label prowadzony przez Bartka Kosińskiego, staje się już marką samą w sobie. Niemalże gwarantem dobrej jakości. A w najgorszym razie niepisaną obietnicą, że obędzie się bez ewidentnej wpadki. Taką z całą pewnością nie jest debiutancki album kanadyjskiej ekipy AUROCH, zatytułowany „From Forgotten Words”. Mało tego, to tytuł, który zdecydowanie zwraca na siebie uwagę, każąc w swoich autorach dopatrywać się potencjału, który w przyszłości zaowocować może rzeczami – przynajmniej w skali mikroświata metalowej ekstremy – wybitnymi. To nie przypadek, że zbiera świetne recenzje w branżowych mediach. Czytaj dalej…

Recenzja: Unbounded Terror – Nest Of Affliction

2011, Xtreem Music

Hiszpański UNBOUNDED TERROR od zawsze był związany z Davem Rottenem. Zanim było Xtreem, działało Repulse, a jeszcze wcześniej Drowned. Rzeczony zespół wydał niektóre demówki właśnie pod szyldem tej ostatniej. Tym razem Zgniłek zdecydował się wcisnąć na srebrny krążek wszystkie materiały UNBOUNDED TERROR, czyli album „Nest Of Affliction” oraz 3 demosy i jeden niepublikowany utwór. Łączny czas trwania to 79 minut z groszami! Całkiem zacnie. Czytaj dalej…

Recenzja: Antestor – Omen

2012, Bombworks Records

Norweski chłodny klimat niewątpliwie odbił się na twórczości istniejącego od 1990 r. zespołu ANTESTOR. Przesłuchując „Omen” odnosi się wrażenie, jakby tkwiło się w black metalowym horrorze.

„Omen” na pewno zaspokaja 7-letnie oczekiwania na nowy album ANTESTOR. Zawiera 10 solidnych utworów, które mogą jednak zdawać się zbyt zlane ze sobą. Nie oznacza to bynajmniej montotonii – raczej długą opowieść. Szybkie, urywane riffy gitarowe idealnie uzupełniają się z długimi i przeciąganymi. Solówki niestety nie są powalające – niekiedy nawet zupełnie niepotrzebne, jakby oderwane od klimatu i wciśnięte tylko po to, żeby były – bo trzeba. Jest to jednak do przełknięcia w „In Solitude”, bo kolejnego utworu „The Kinding” słucha się już z upiornym zaciekawieniem. Zwłaszcza, że zespół dozuje tempo ze spokojnego w piekielne, by zakończyć klamrą na niemalże usypiającym. Czytaj dalej…

Recenzja: Arkham Witch – Legions Of The Deep

2012, Metal On Metal

ARKHAM WITCH – brytyjska załoga, która powstała na zgliszczach THE LAMP OF THOTH – to zespół, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. A premiera „Legions Of The Deep”, jego drugiej pełnowymiarowej płyty, była jednym z najbardziej przeze mnie oczekiwanych wydarzeń muzycznych tego roku. I nie zawiodłem się na tym albumie w najmniejszym stopniu. Ba, otrzymałem więcej, niż się spodziewałem! Czytaj dalej…

Recenzja: Exmortis – Resurrection – Book Of The Dead

2011, Xtreem Music

Kolejny powrót. EXMORTIS wraca zza grobu, przybywa zza oceanu. Gore death metal (choć komiksowa okładka podpowiada, że cała ta otoczka jest z przymrużeniem oka) w stylu GOREAPHOBIA, NECROPHAGIA czy szwedzki TORMENTED to najkrótszy i najogólniejszy opis tego, co serwuje nam na tym mini albumie amerykański EXMORTIS. Czytaj dalej…

Nowy wywiad

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion jest obecnie jednym z najciekawszych zespołów deathmetalowych, a jak radzą sobie na żywo mieliście okazję przekonać się kilka tygodni temu w Warszawie. Pozostaje mi tylko zaprosić was do[...]

Ryan Forster - kult w kapturach

Ryan Forster - kult w kapturach

Oto prywatna rozmowa z otwartym, oddanym podziemiu Ryanem Försterem, z której dowiecie się o tajemnicach cmentarza Ross Bay, historii warmetalowej bestii Conqueror, nowym zespole Death Worship oraz jego inicjacji w[...]