NOWY NUMER!

Musick Magazine 4/2016

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Slaveout – Demo

2012, wydanie własne

Duch w narodzie nie ginie, a za stare dobre heavy biorą się kolejne pokolenia muzyków. I to kolejne w sensie jak najbardziej dosłownym, bo trzech z pięciu członków pochodzącego z mojego rodzinnego Goleniowa zespołu SLAVEOUT to synowie… moich kolegów. Chłopaków, którzy sami od lat metalu słuchają i, najwyraźniej, zamiłowanie do ciężkiego grania przekazali swoim potomkom w genach. I to z dobrym skutkiem. Czytaj dalej…

Recenzja: Mortuum – Immortal Instinct

2011, Veneda Productions

Nigdy przesadnie nie pokochałem zarazy inflejmsowania i z całej melodyjnej szwedzkiej fali tylko At the Gates jest obecny w mojej płytotece. Nie trzeba być zresztą wytrawnym chemikiem, żeby wiedzieć, że jakiekolwiek połączenie metalu z cukrem jest nienormalne. Na szczęście Mortuum, mimo wyraźnych inspiracji złotymi latami bałałajkowego metalu, jest zespołem tak utalentowanym, że godzina spędzona przy głośnikach emitujących „Immortal instinct” to odświeżający wodospad genialnych gitarowych harmonii, a nie nudne lukrowane pocztówki z Goteborga. Gitarzyści grają z autentyczną pasją i polotem, a do tego mimo wygrywania tysięcy palcołamliwych pasaży, nie brzmią jak bezduszne roboty. Bardziej klasyczne motywy przenikają się z mocniejszym, nowocześniejszym riffowaniem, a do tego pojawiają się jeszcze krótkie, treściwe solówki. Czytaj dalej…

Recenzja: Deception – Inferno

2011, Deathrune Records

Mielecka maszyna do zabijania nie ma niestety szczęścia do fonograficznej dokumentacji swoich nuklearnych eksplozji. Kolejna zmiana wydawcy spowodowała, że materiał nagrany na przełomie 2009 i 2010 roku dopiero teraz może trafić w ręce maniaków żądnych brutalnych okaleczeń. Normalnie wzruszyłbym ramionami, bo seriale telewizyjne nauczyły mnie, że życie ogólnie jest niesprawiedliwe i trzeba się do tego przyzwyczaić, ale w przypadku „Inferno” nie sposób pogodzić się z bezdusznością tzw. rynku. Świetny, moim zdaniem, materiał przez splot wielu, niezawinionych przez grupę, wydarzeń może nie osiągnąć takiego sukcesu, na jaki zasługuje. Mimo rotacji kadrowych i całego zamieszania z poszukiwaniem odpowiedniej wytwórni, muzyka Deception nigdy nie przestała reprezentować bardzo wysokiego poziomu. Kiedyś mówiło się, że światowego, ale mam wrażenie, że dzisiaj to określenie nie ma większego sensu, bo wystarczy kilka tytułów i wnioski nasuwają się same. Solidności śmierćmetalowego rzemiosła polskie kapele nieraz mogłyby uczyć zamorskich cwaniaków. Czytaj dalej…

Recenzja: Black Oath – The Third Aeon

2011, I Hate Records

Dzięki tej płycie, wydanej w ubiegłym roku przez I Hate Records, włoskie Black Oath na dobre zaistniało na europejskiej scenie doom metalowej. Środowisko to, de facto, niewielkie, wieści rozprzestrzeniają się szybko, ale z drugiej strony dość hermetyczne i o uznanie w nim relatywnie trudno. Jednak Black Oath z powodzeniem je zdobyło. Czytaj dalej…

Recenzja: Hektor – The Inner Dementia

2012, Thrashing Madness Productions

To ci dopiero niespodzianka! Hektor to zespół, który nigdy wielkiej furory nie zrobił, dzisiaj istnieje w świadomości chyba tylko najbardziej zapamiętałych fanów polskiej sceny sprzed blisko ćwierćwiecza (!!!) i zdawało się, że nazwę tę przykryć może już tylko kurz zapomnienia. To byłby niewybaczalny błąd „The Inner Dementia” i po 23 latach od swojej premiery (na kasecie wydanej przez firmę MiL) brzmi po prostu niebanalnie, intrygująco, wręcz… świeżo. Owszem, brzmienie dzisiaj nie należałoby do najnowocześniejszych, Adam Toczko wykonał jednak przed laty kawał dobrej roboty, a muzycznie był to z pewnością jeden z najciekawszych produktów sceny metalowej tamtych lat. Czytaj dalej…

Recenzja: Spellcraft – Yersinia Pestis

2012, Xtreem Music

Tą razą trafił się black metal sygnowany przez Xtreem. Zespół pochodzi z Hiszpanii, nagrał sobie był nikomu niepotrzebne intro, 6 właściwych numerów i nikomu niepotrzebne outro. Pierwszy z właściwych kawałków, „Alone In The Eternity”, kojarzy mi się z drugą płytą OBTAINED ENSLAVEMENT. Szybki black metal z nałożonymi w tle gdzieniegdzie klawiszami i wplecionymi melodyjnymi fragmentami. Miejscami jest to muzyka do bólu przewidywalna i bazująca na wielokrotnie ogranych motywach, aczkolwiek zdarzają się i chwytające za pikawkę momenty, np. w tytułowym czy „Lilith’s Breath”. Niestety większość materiału kompletnie do mnie nie dociera, przemyka nie dając się zawiesić ani na prawym, ani na lewym uchu. Czytaj dalej…

Relacja: Jeśli Piggy na nich patrzy, to musi być cholernie dumny…

Jeśli Piggy na nich patrzy, to musi być cholernie dumny – relacja z koncertu VOIVOD w Progresji!

17 października w warszawskiej Progresji po raz piąty wystąpił w naszym kraju VOIVOD, serwując garść powalających klasyków i trzy utwory z nadchodzącej płyty „Target Earth”. Kto nie widział Kanadyjczyków na żywo, przegrał życie…

Gdybym miał wymienić trzy najważniejsze i najbardziej wpływowe zespoły w historii muzyki metalowej, wskazałbym na BLACK SABBATH, CELTIC FROST i VOIVOD. Czy słusznie? Pewnie nie, bo ktoś  powie SLAYER, JUDAS PRIEST, BATHORY i pewnie też uzasadni. Co z tego grona wyróżnia VOIVOD? Wciąż istnieją, wciąż grają, wciąż tętnią życiem, energią i wigorem, którego mogłaby pozazdrościć niejedna młoda kapela. VOIVOD to nie firma, to nie instytucja zatrudniająca sztab menadżerów i prawników, wizażystek i speców od marketingu. Nie zapełniają stadionów, nie grają w największych klubach, nie zaskakują teledyskami pełnymi przepychu ani koncertową scenografią zapierającą dech w piersiach. Ich tajna broń to genialna i ponadczasowa muzyka, charyzma, szczerość i naturalność, bijące z każdej sekundy ich scenicznej aktywności. VOIVOD to czterech facetów, którzy kochają muzykę i na koncercie bawią się równie dobrze jak ich najwięksi fani. Czytaj dalej…

Recenzja: Rise And Shine – Empty Hand

2011, I Hate Records

Koło muzycznej historii po raz kolejny się obróciło i do łask zdecydowanie wracają brzmienia, za sprawą których ukształtowała się kilkadziesiąt lat temu nisza zwana hard rockiem, a później cała ciężka muzyka, jaką znamy dzisiaj. Na tej fali właśnie płynie szwedzka formacja Rise And Shine, której płytę „Empty Hand” wydali jej krajanie z I Hate Records. Czytaj dalej…

Nowy wywiad

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion - nie utoniemy w morzu przeciętniactwa

Dead Congeragtion jest obecnie jednym z najciekawszych zespołów deathmetalowych, a jak radzą sobie na żywo mieliście okazję przekonać się kilka tygodni temu w Warszawie. Pozostaje mi tylko zaprosić was do[...]

Ryan Forster - kult w kapturach

Ryan Forster - kult w kapturach

Oto prywatna rozmowa z otwartym, oddanym podziemiu Ryanem Försterem, z której dowiecie się o tajemnicach cmentarza Ross Bay, historii warmetalowej bestii Conqueror, nowym zespole Death Worship oraz jego inicjacji w[...]