NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Przybij piątkę / Incarceration – metal brothers unite kurwa

INCARCERATION z Hamburga to ekipa szerzej obecnie nieznana. A szkoda, bo promująca się hasłem „killer sickfuck death metal” załoga znakomice prezentuje się na scenie, co 4 września – miejmy nadzieję – potwierdzi w Szczecinie, gdzie pojawi się wraz chilijskim UNAUSSPRECHLICHEN KULTEN oraz meksykańskim ZOMBIEFICATION. Tuż przed rozpoczęciem trasy musickową piątkę przybiliśmy z wokalistą i gitarzystą Danielem „Duracellem” Silvą.

Jak to się stało, że Brazylijczyk z Amazonii stworzył zespół z gośćmi żyjącymi w północnych Niemczech?

– Po pierwsze dzięki za wywiad Paweł & Musick Magazine, metal brothers unite kurwa m/ A jeśli chodzi o historię zespołu to wyglądało to tak, że od 2000 roku grałem w MORTIFICY, łojącej brutalny death metal kapeli z Amazonii. Jakoś w 2007 r. poczułem jednak, że jestem totalnie uzależniony od oldschoolowych brzmień, a później, w 2010 roku zacząłem funkcjonować pod szyldem INCARCERATION, jako jednoosobowy projekt. W 2011 przeniosłem się do Niemiec, a że nie mogłem wytrzymać bez grania, zacząłem wypytywać o najbardziej stukniętych maniaków w regionie. Rok później poznałem basistę Björna, a następnie perkusistę Michę. Zaczęliśmy grać na próbach kawałki, które wcześniej skomponowałem i nastąpiło wielkie „BUM!”

Spróbujesz jakoś opisać naszym czytelnikom muzykę, którą gracie?

– Sami określamy ją jako Killer Old School Death Metal. Inspirowana jest tylko i wyłącznie najszybszymi, najdzikszymi i najbardziej frenetycznymi riffami takich bandów jak stary Slayer, Sepultura, Nihilist, Repulsion, Repugnant, Sadistic Intent, Ratos de Porao, Dark Angel, Merciless i tak dalej. To muzyka, która inspiruje cię do zniszczenia tego, co niszczy ciebie, która sprawia, że twoja krew się gotuje, że ci odbija, wywołuje chaos i szaleństwo. Czyste katharsis poprzez obsesję pierdolonym death metalem.

A jak z tekstami? Brazylijczycy kojarzą mi się z tematyką, że tak to ujmę, społeczną.

– Nas to nie dotyczy. Wrzeszczę o śmierci, piekielnym cierpieniu, agonii, ofiarach, skrusze, bluźnierstwie, obsesji na punkcie death metalu, wewnętrznych demonach i chaosie, który w nas one rodzą. Oraz o tym, że my ludzie, jesteśmy ich więźniami.

Ostatnio widziałem INCARCERATION na festiwalu Party.San i bardzo mi się Wasz występ podobał. Obiecasz, że podobnie będzie w Szczecinie?

– Fajnie, że tam byłeś, nam też bardzo się podobało. Cieszył nas na maksa każdy moment tego gigu, moglibyśmy chyba po nim umrzeć. Party.San to wielkie święto metalu, a to, że tam zagraliśmy, to dla nas wielki zaszczyt i przyjemność. Co do trasy to powiem tyle, że kochamy grać w małych klubach i rozkręcać w nich szaleństwo. Nekromaniacy ze Szczecina mogą się spodziewać zabójczej dawki energii ze sceny, furii i pasji do death metalu. Uh!

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

– Wiadomo, że ruszamy w trasę, w trakcie której zagramy we Włoszech, Czechach, Polsce, Niemczech, Danii, Norwegii, Szewcji i Holandii, promując naszą epkę „Sacrifice”. Potem dokończymy pracę nad nowymi, możliwie zabójczymi utworami, które znajdą się na naszym debiutanckim długograju. Mam nadzieję, że to tylko początek, więc obserwujcie nas. Death metal rządzi 666!

INCARCERATION na Facebooku
Foto: Timo Ewald