NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Dying Vision – Univerself

2014, wydanie własne

DYING VISION to świeża sprawa, dlatego kilka zdań metrykalnych. Zespół założony został przez naszych krajanów dwa lata temu w Londynie, a „Univerself” to debiut zarejestrowany jesienią 2013 r. w stargardzkim Monroe Studio. W składzie znajdziemy muzyków udzielających się niegdyś w Devilish Impressions czy Thetragon, a wokalistą jest Virian z Lilla Veneda. Zawartość „Univerself” to najoględniej mówiąc dziewięć utworów, utrzymanych w dość umownie przyjętej konwencji black death, doprawionych klawiszami.

Pierwsze, co in plus rzuca się w uszy już po jakichś dwóch odsłuchach, to „oszczędne” aranże. Nie ma tu mowy o żadnym wydumanym symfonicznym rozpasaniu, często obecnym gdy mamy do czynienia z zestawem black + death + klawisze. Sądzę, że dla gitarzysty Starasha istotniejsze było to, by przygotować zestaw dobrych, tłustych, zapamiętywalnych riffów i ciekawie je powstawiać w poszczególne kawałki, niż bawić się w poszukiwania awangardy. Jeśli tak, pomysł się udał. Dzięki temu materiał jest nieprzeładowany patentami, bardziej bierze słuchacza w podróż po dźwiękach, niż kolebie nim jakimś symfonizującym, powywijanym rozpasaniem. Po prostu dobrze się tego słucha. Z jednej strony jest na przykład motoryczny, mający lekko industrialny sznyt „Inner Wishing Well”, dalej dla przeciwwagi szybki, spuszczający manto „Peculair Galaxy of Thoughts”. Klawisze, bez jakiegoś lepkiego plumkania czy pseudoklasycystycznego „fałszowania”, dodatkowo budują astralny, wyalienowany, lekko aberracyjny nastrój, w którym za werbalnego przewodnika mamy Viriana, dysponującego dobrą paletą możliwości. Korzysta z nich w ciekawszym stopniu niż w macierzystym Lilla Veneda. Plusem tego materiału są też oszczędnie miarkowane i sensownie zaaranżowane czyste frazy wokalne, bo nie przydają „Univerself” niepotrzebnego taniego patosu.

Jak na debiut, DYING VISION to rzecz godna uwagi. Lubujący się w dźwiękach późnego Rotting Christ i Samael, Emperor, a nawet Cradle of Filth (ten jeszcze w miarę ciekawy, sprzed jakiejś półtorej dekady) z pewnością uszczkną tu coś dla siebie. Ci, którzy potrafią docenić dobre, nośne riffy, umaczane w ambitniejszym, ale nieprzeintelektualizowanym black/death metalu i nieco kosmicznej aurze, również. Tak, warto wziąć na radar „Univerself”.

Ocena: 7/10
Autor: Sławek Łużny