Musick Magazine

Metal Magazine

[recenzja] Mindflair – Scourge of Mankind

Mindflair

Scourge Of Mankind

EveryDayHate Records

2015

Kaiserslautern. Miasto w południowo ? zachodnich Niemczech. Niedługo przed końcem drugiego millenium posiadające znakomitą drużynę piłkarską, która w 1998 roku sięgnęła nawet po tytuł mistrza kraju, prezentując finezyjny jak na tamtejszą Bundesligę i do bólu skuteczny futbol. Niemieckie Czerwone Diabły się o nich mówiło. Teraz niestety dołują, pałętając się po zapleczu Bundesligi i bezskutecznie od jakiegoś czasu próbując wrócić do elity czy nawet zapukać w jej bramy. Właśnie z Kaiserslautern rekrutuje się Mindflair, który jakiś czas temu w barwach krakowskiej EDH wydał swój trzeci pełny album. Autorzy Scourge Of Mankind ? równie skutecznie co 1.FC Kaiserslautern przed 2000 rokiem na przeciwnika ? nacierają na uszy słuchacza grindem zmieszanym z crust punkiem, d-beatem i częstymi zwolnieniami. Robią to, w ramach obranej konwencji, z dużą dozą finezji i na kilku poziomach. Po pierwsze ? dynamika. Pod tym względem jest to materiał poszatkowany ponadprzeciętnie. W ramach jednego dwuminutowego utworu Mindflair potrafi z trzy, cztery razy redukować i zmieniać biegi, czasem rozjeżdżając się gdzieś zupełnie na boki (?Unconditional?, ?Conspiracy Of Shit? ? najjaśniejsze pod tym względem punkty na płycie). Dzięki tym załamaniom Scourge Of Mankind nie nuży ani przez chwilę. Wokalista Moshfred z dobrym skutkiem stara się różnorodnie używać swoich trzewi. Raz to drze się w manierze Steve’a Austina z TITD, raz histerycznie zdziera jak najbardziej odporny na środki wychowawcze bachor w całym landzie Nadrenia ? Palatynat, tu i ów bulgota i złorzeczy światu niczym niedopity samuraj któremu skradziono sake, gdzieniegdzie i z growlem wyskoczy. I sprawa trzecia, moim zdaniem na trzecim albumie Mindflair pierwszorzędna. Gitary, riffy. Nawet nie to, że o ostrej jak brzytwa fakturze i wysunięte mocno do przodu. Bardziej to, jaki fajny pomyślunek w nie włożono. Tyleż różnorodne jak na taką stylistykę, co skutecznie i precyzyjnie (Niemcy, wiadomo) podane. W nich jest największa dobroć zawarta w Scourge Of Mankind, one materiał ciągną do przodu oraz windują ocenę i pozytywny odbiór całości. Skutecznie zabraniają myśleć o Mindflair jako kolejnym z setek ni to zabawowych, ni wynaturzonych, ni półpoważnych, ni standardowych, grindcore’owych ekstremistów. Pewnie nie wygenerują Niemcy jakiegoś większego fermentu na europejskiej scenie gc, kontraktu z Relapse raczej nie złapią, ale mieszkańcy Kaiserslautern i okolic mogą być z nich równie dumni, co ze swoich piłkarzy w 1998 roku.

Sławek Łużny

http://www.everydayhate.pl/