NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Mephorash – Chalice Of Thagirion

2012, Grom Records

Jedna z tych płyt, na których niby wszystko hula przepisowo, niespecjalnie jest się do czego przyczepić – i o których zapomina się sekundę po tym, jak wybrzmiewa ich ostatni akord.

Nie należy jednak „Chalice Of Thagirion” natychmiast skreślać. Szczególnie jeśli jest się, w przeciwieństwie do mnie, zdeklarowanym fanem skandynawskiej, niekoniecznie tej najbardziej ortodoksyjnej sceny black metalowej. Szwedzki MEPHORASH bowiem dołożył wszelkich starań, by w ten target trafić bez mrugnięcia okiem. Brzmi wszystko w najgorszym razie bardzo przyzwoicie, słychać, że każdy z utworów to przemyślana od początku do końca kompozycja, diabelska galopada zmierza wprost w kierunku płyt DARK FUNERAL, SVARTSYN czy starego MARDUK, przyjemnie się całości słucha. Pytanie, czy to „aż” tyle, czy „tylko” tyle. Czytaj dalej…

Wywiad: Perunwit – muzyka specyficzna

Perunwit można śmiało nazwać pionierem polskiej pogańskiej sceny metalowej. Teraz zespół, który istnieje już 19 lat, powraca do życia. Kilka miesięcy temu, przy wsparciu muzyków z Percival Schuttenbach i Radbora ze Słowiańskiego Mitu o Stworzeniu Świata, zagrał pierwszy w historii koncert, a obecnie pracuje nad nowym materiałem i odświeża stare nagrania. O tym, co obecnie dzieje się w zespole, jak kształtuje się jego światopogląd i jak wspomina dawne czasy w rozmowie dla MuSICK Magazine mówi Aro – założycie i lider Perunwit.

Pierwszy w historii koncert Perunwit odbył się jesienią z poznańskim klubie „U Bazyla”. Potem zagraliście we Wrocławiu i w Krakowie. Co skłoniło cię, by po tylu latach istnienia Perunwit zaczął grać muzykę na żywo? Czytaj dalej…

Recenzja: Krypts – Unending Degradation

2013, Dark Descent

Jeśli niedawno, recenzując debiutancką płytę fińskich death metalowców z VORUM, narzekałem nieco, że zespół ten utracił właściwy scenie swego kraju charakter i ulotniła się gdzieś z jego muzyki duszna, gęsta atmosfera, to ich krajanie z KRYPTS rekompensują mi tę bolesną stratę z solidnym naddatkiem. Załoga z Helsinek swoim pełnowymiarowym debiutem, który ukazał się nakładem Dark Descent Records, w żaden sposób nie zawodzi, a mało tego – poprzeczkę stawia konkurencji, także tej piekło bardziej doświadczonej, bardzo wysoko. Czytaj dalej…

Recenzja: Faust Again – Illusions

2013, Noizgate Records

Wydaje się, że „Illusions” poznańskiego FAUST AGAIN jest płytą poniekąd eksperymentalną. Trudno ująć tem album w ramy jednego gatunku, a częste zmiany energii sprawiają, że nie wiadomo, czego można oczekiwać po zespole – solidnego hardcore`owego wypierdu, metalowego ciężaru czy może rozciągliwej progresji. Czytaj dalej…

Wywiad: Paroxsihzem – globalny orgazm dziwacznych stanów umysłu

Zbieracze gruzu mogą uznać Kanadę za całkiem sympatyczne miejsce, wszak kraj ten wypluł z siebie choćby takie twory jak Mitochondrion, Antediluvian czy Adversarial. Na tym jednak nie koniec. Miniony właśnie rok 2012 przyniósł na świat jeszcze przynajmniej jedną kapelę, której przeoczyć po prostu nie wolno. Mowa o Paroxsihzem. Jakkolwiek ciężko przyjdzie wam zapamiętanie tej nazwy (ja mam problem z jej pisownią do dziś), zapewniam, że warto. W międzyczasie możecie poczytać, co do powiedzenia miał jeden z założycieli zespołu – Impugnor.

Paroxsihzem to zupełnie nowy twór na kanadyjskiej mapie. Więc może na początek wyjaśnisz nam, dlaczego wybraliście sobie tak trudną do zapamiętania nazwę? Czytaj dalej…

Recenzja: Vorum – Poisoned Void

2013, Dark Descent Records

VORUM, świeża krew z fińskiej mieściny Maarianhamina, to załoga, która przez wielu wyznawców metalowej ekstremy upatrywana była jako jeśli nie faworyt, to z pewnością czarny koń tegorocznej gonitwy o tytuł najlepszego dostawcy death metalowego gruzu. Debiutancka epka „Grim Death Awaits” z 2009 roku rzeczywiście obiecywała wiele, fani gatunku ostrzyli sobie zębiska na rozwinięcie myśli czerpanej ze wzorców zarówno rodzimej (DEMIGOD, FUNEBRE), jak i amerykańskiej (MORBID ANGEL) sceny, a że wydaniem debiutanckiego długograja Finów zajęła się renomowana Dark Descent Records – o wpadce nie mogło być mowy. Czytaj dalej…

Relacja: Wrota piekieł znajdują się we Francji – Hellfest 2012

Tak! Zdecydowanie warto było ruszyć swoje szanowne cztery litery do naszych francuskich braci w metalu, gdzie w przepięknej krainie Loary, niedaleko uroczego miasteczka o nazwie Clisson, każdego czerwca otwierają się wrota piekieł i odbywa jeden z największych festiwali metalowych w Europie – HELLFEST.

Ten stosunkowo młody festiwal rósł na naszych oczach w tempie huraganu. Prężna ekipa HellFest Productions bardzo dba, by z rocku na rock ich diabelskie dziecię się rozwijało, dostarczało coraz więcej wrażeń audio-wizualnych i ściągało do siebie coraz więcej wyznawców muzyki Szatana. Dość powiedzieć, że jeszcze 6 lat temu uczestniczyło w nim ok 22 tys. fanów… w 2012 roku było nas już 113 tys! Takiej liczby nie spodziewali się nawet sami organizatorzy.

Ubiegłoroczna, szósta edycja, była szczególna. Znany starym bywalcom teren imprezy nie tylko się rozszerzył, ale został też diametralnie „przemeblowany”. Do ostatniego dnia nie mogłam się do tego przyzwyczaić i dopadała mnie pewna dezorientacja gdy np. po zakończonym dniu trzeba było wrócić na pole namiotowe, gdyż nawet wejście/wyjście z terenu festiwalu znajduje się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Sceny zmieniły swój układ, a ponadto zainwestowano w dwie dodatkowe (a jeszcze w zeszłym roku były „jedynie” cztery) co pozwoliło zaprosić jeszcze więcej zespołów… w sumie ponad 150… na 6 scenach…. może powtórzę: ponad 150 zespołów na 6 scenach! Z czego koncerty odbywały się zawsze synchronicznie na trzech. Dlatego codziennie mordowały człowieka dylematy: czy pójść na HEAVEN SHALL BURN, BRUJERIA czy ORANGE GOBLIN, który odbywa się w tym samym czasie, albo SACRED REICH, NECROPHAGIA czy UFOMAMMUT? Nic, tylko usiąść pośrodku i płakać… jak tu się rozdwoić, roztroić żeby zobaczyć wszystko, co by się chciało… prawie bez szans i trzeba się z tym od razu pogodzić albo w ogóle tu nie przyjeżdżać. A mówią, że od przybytku głowa nie boli. Czytaj dalej…

Recenzja: Vomitor – The Escalation

2012, Invictus Productions

Twórca okładki nowej płyty australijskiego VOMITOR celowo ponoć nawiązał, czy raczej wprost odniósł się do grafiki znanej z „The Time Before Time”, jedynej pełnowymiarowej płyty wydanej przez legendarną polską załogę IMPERATOR. Jeśli potraktować to jednak jako podpowiedź, dotyczącą zawartości „The Escalation”, to może ona wieść na manowce. Bliżej temu materiałowi z pewnością do nagranego trzy lata wcześniej przez Bariela i spółkę dema „Eternal Might”. Czuć tu w każdym razie tę samą diabelską moc. Czytaj dalej…

Nowy wywiad

Soniczny terror Portal

Soniczny terror Portal

Pochodzący z Australii Portal przesuwa granice death metalu. Gitarzysta Horror Illogium opowiada, co było paliwem dla ich sonicznego terroru, czyli najnowszej płyty "ION" oraz poprzedzającym go niezrealizowanym albumie. Chyba każdy, kto[...]

The Ruins of Beverast - niekończące się pasmo pomysłów

The Ruins of Beverast - niekończące się pasmo pomysłów

Alexander Meilenwald, głównodowodzący The Ruins of Beverast, opowiedział o swojej ostatniej transformacji oraz stosunku do gatunku ludzkiego. Prezentując najnowszy album Exuvia odrzuca także gatunek ludzki jako ten, który powinien nieść[...]