NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Diabolical – post-apokaliptyczna opowieść o człowieku

Na taki potop szwedzki czekaliśmy 353 lata. Nie dość, że w marcu DIABOLICAL przypuści szturm na dziewięć polskich miast w ramach pierwszej części Neogenesis Tour, szerząc śmiercionośny metal, to jeszcze 19 kwietnia zaatakuje najnowszym albumem „Neogenesis”. Płyta zostanie wydana nakładem ViciSolum Productions. Chociaż określenie „płyta” w przypadku nowego dziecka DIABOLICAL to mało powiedziane. Dlaczego? Dowiecie się z poniższego wywiadu, którego udzielił nam gitarzysta grupy Carl Stjärnlöv.

Przy Waszej ostatniej wizycie w Polsce odwiedziliście obóz śmierci Auschwitz. Jak wrażenia?

Jest to miejsce co najmniej szczególne. Niestety, nie w dobrym znaczeniu tego słowa. Przypomina, że w ludziach drzemie coś naprawdę diabolicznego, co może prowadzić do powstania niewyobrażalnego okrucieństwa.

Czy odwiedzanie takich miejsc inspiruje Was do tworzenia nowych utworów? Nie masz czasami ochoty wyrazić swego gniewu poprzez muzykę? Zwyczajnie wyżyć się na gitarze?

Oczywiście, że tak. Czytałem „Proszę państwa do gazu” w drodze powrotnej z Auschwitz, aby zrozumieć więcej o tym, co właśnie widziałem. Ale takie rzeczy są zbyt makabryczne, żeby móc w pełni je zrozumieć. Jednakże nie tworzę muzyki w gniewie, a i grając nie czuję wściekłości. Czuję się pełny energii. Pozytywnej energii.

Dobra, przejdźmy do „Neogenesis”. Czym zaskoczycie nas na nowym albumie DIABOLICAL?

Wielka niespodzianką jest to, że „Neogenesis” to… książka. To nie tylko płyta, ale także zbiór krótkich nowel, w którym każdy rozdział jest połączony z utworem. To jest post-apokaliptyczna opowieść o człowieku, który przeżył koniec świata i w nowej rzeczywistości musi zmierzyć się z różnymi przeciwnościami – także w sobie.

…czyli jest to koncept album?

W rzeczy samej. Nie będę jednak wchodził w szczegóły, bo chcę, żebyś przeczytała książkę, teksty, wsłuchała się w słowa i znalazła własną interpretację. Jest tam dużo tematów do przemyślenia.

Jak długo zajęło Wam tworzenie i nagrywanie „Neogenesis”? Gdzie nagrywaliście album i kto z Wami przy nim współpracował?

To trwało latami. Można by pomyśleć, że jesteśmy powolni, ale ja to widzę inaczej. Staraliśmy się utrzymać wysoki poziom tworzonej przez nas muzyki. Nad „Neogenesis” pracowali członkowie DIABOLICAL, którzy nie brali udziału w nagrywaniu poprzednich albumów, dlatego też trochę czasu zajęło nam stworzenie wspólnego obrazu tego, co chcielibyśmy osiągnąć na płycie. Najważniejsze było dopasowanie muzyki do całej koncepcji „Neogenesis”, aby pasowała do nastroju i tematu każdego z rozdziałów książki. Trochę to zajęło, ponieważ było to dla nas coś nowego. Nagrywanie zajęło nam dobre pół roku. Album powstawał w Necromorbus Studio, gdzie zresztą pracuje nasz wokalista Sverker. Nagraliśmy tam w większości “The Gallery Of Bleeding Art” i “Ars Vitae”. Zarówno studio, jak i Sverker zmienili się na lepsze.

Usłyszymy jakichś gości na albumie?

Tak. Na potrzeby „Neogenesis” zaprosiliśmy do studia chór. Pojawia się on w różnych miejscach podczas piosenek. To było wspaniałe doświadczenie. Ci ludzie dodali nowego, interesującego smaku do naszego brzmienia i jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego. Na albumie zagrał także skrzypek Jan Liljekvist, który kiedyś współpracował z MANEGARM. Smyczki pojawiły się także na „The Gallery Of Bleeding Art”, ale na „Neogenesis”  jest ich więcej. Zaprosiliśmy także Ralpha Santollę z OBITUARY, by zagrał solówkę. Poznałem go, gdy grałem w DEVIAN i byliśmy w trasie z DEICIDE, który wtedy współtworzył Ralph. Odwiedził nas w Necromorbus Studio, kiedy nagrywaliśmy partie gitarowe i zanim się zorientowaliśmy, mieliśmy zarejestrowany jego gościnny popis. To będzie nie lada wyzwanie dla mnie i Tobiasa, aby nauczyć się jego partii i zagrać je na żywo, hehe…

Czy w trakcie powstawania „Neogenesis” dochodziło w DIABOLICAL do kłótni odnośnie wizji dotyczących albumu?

Nie, nie powiedziałbym. Miewamy różne opinie, ale zawsze rozmawiamy i albo zgadzamy się na coś, albo idziemy na kompromis.

Zamierzacie nakręcić teledysk do któregoś utworu z nowego albumu?

Mamy plany, ale jeszcze nie mogę wyjawić szczegółów.

Kto zajął się oprawą graficzną „Neogenesis”?

Ja i Pär. Początkowo nie miałem zamiaru zajmować się grafiką, ale nie mogliśmy znaleźć do tej roboty odpowiedniego artysty, więc skończyło się tak, jak zawsze. Miałem pomysł zmiksowania twarzy wszystkich członków DIABOLICAL w jedną. Tak też uczyniliśmy. Pär wykonał obraz, który połączyłem z naszymi zdjęciami. To, co widzisz na okładce, jest w rzeczywistości zdjęciem zespołu w połączeniu z obrazem Pära. Dodałem wiele symboli, które mają znaczenie dla koncepcji albumu i książki.

Zagracie sporo koncertów w Polsce w ramach trasy promującej Wasz najnowszy album. Odnoszę wrażenie, że faworyzujecie nasz kraj. Czy polscy fani są najlepsi…?

Są wspaniali! Prawdę powiedziawszy, ludzie w Europie Wschodniej są jednymi z najlepszych. Tu, na północy (i przykro mi to mówić), gdy idziemy na koncert, to mamy wsadzone kije w nasze tyłki. W przeciwieństwie do Was nie reflektujemy na mosh. Nie wiem, dlaczego. Być może to przez pewne struktury kulturowe, które czynią nas nieco zahamowanymi na koncertach.

W ramach trasy zagracie także na “Scandinavian Metal Attack” w Szczecinie u boku UNLEASHED. Pierwszy raz będziecie dzielić z nimi scenę?

Jako DIABOLICAL tak. Ale grałem z nimi wcześniej, gdy byłem w DEVIAN. To fajne chłopaki i też pochodzą ze Sztokholmu. Naprawdę podoba mi się ich ostatni album. Jest zaskakująco fajny!

Najlepszy koncert DIABOLICAL, jaki do tej pory udało Wam się zagrać?

Mam wiele wspaniałych wspomnień z trasy, ale nie jestem w stanie wyróżnić jednego koncertu, który był tym najlepszym. Na prawie każdym koncercie przytrafia się coś zajebistego. Zagrałem wiele dobrych koncertów w Polsce.

…a najgorszy?

Nawet na najgorsze koncerty można spoglądać jak na coś pozytywnego. Wszystko jest kwestią perspektywy.

Następne pytanie nie będzie tyczyło się DIABOLICAL – zwyczajnie jestem ciekawa Twojej opinii. Po masakrze w Newton, stacje radiowe w USA przestały grać jeden z popularnych utworów, ponieważ jego tytuł przypominał odbiorcom o tragedii. Nie sądzisz, że takie ogólnokrajowe akcje są przesadą?

Oczywiście, że to przesada. Wielu ludzi koncentruje się wtedy na niewłaściwych sprawach. Czy kiedykolwiek zdarzyło się, że sztuka sama w sobie była odpowiedzialna czy też choćby zainicjalizowała jakieś tragiczne wydarzenie? Nie sądzę. To ludzie, ich myśli oraz działania wobec innych stanowią przyczynę tragedii. To także działa w drugą stronę. Najpierw myśli, a później czyny, są przyczyną pozytywnych wydarzeń. Bardzo prosta prawda, która wydaje się być pomijana.

Inna sprawa, która się z tym wiąże – czy artyści/wykonawcy powinni brać jakąkolwiek odpowiedzialność za nadinterpretację ich wykonań? Tom Araya z zespołu SLAYER jest katolikiem. Nie przeszkadzało mu to nagrać albumu „God Hates Us All”. Jak sam stwierdził – tytuł jest chwytliwy i zapewne wkurzy kilka osób. Z kolei Nergal z BEHEMOTH został oskarżony o obrazę uczuć religijnych po tym, jak podczas koncertu podarł Biblię. Jak daleko sięga wolność artystyczna?

Po raz kolejny – ludzie mają tendencję do skupiania się na niewłaściwych rzeczach. Myślę, że wielu katolików w Polsce tak właśnie robi. Tak też było w przypadku podarcia Biblii przez Nergala. Poważnie, to nie jest coś, za co można by się zdenerwować. Podarł książkę podczas koncertu w ramach jakiegoś etapu występu BEHEMOTH i niektórzy ludzie na widowni zapewne potraktowali to jako dodatek. I tyle w temacie. Katolicy w Polsce powinni skupić się na czymś innym, na czymś pozytywnym: byciu dobrym samarytaninem i pomocy osieroconym dzieciom czy bezdomnym, lub rozprzestrzenianiu świadomości problemów klimatycznych, lub po prostu postarać się być lepszymi ludźmi. Ale popadać w szał, bo jakiś koleś podarł książkę? Jezu… co za strata energii.

Autorka: Zuza Stecka