NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Przybij piątkę / Merkabah – Kochamy hałasować

Konwencja, kompromis i schemat raczej nie funkcjonują w ich muzycznym słowniku. Radykalizm pewnie tak. Moloch – tegoroczny, drugi album warszawskich awangardzistów z Merkabah – świadczy o tym wymownie.

Nie ma miękkiej gry i zabawy w niuanse. Dosłownie kilkadziesiąt godzin przed inauguracją trasy z Behemoth, bijemy ekspresową piątkę z Rafałem (saksofon) i Kubą (perkusja). Jesteśmy pewni, że te dźwięki niejednemu pod sceną pokiereszują i rozkalibrują umysł. Zważajcie na Merkabah, Kochane Metale.

Zaskoczeni jesteście, że mimo tak wymagającej dla słuchacza formuły muzycznej Moloch spotkał się z dużym zainteresowaniem i pozytywnym przyjęciem? Co Waszym zdaniem o tym przesądziło?

Rafał Wawszkiewicz: Trudno na razie mówić o zdziwieniu, czy też rozczarowaniu. Chyba wszyscy sobie zdajemy sprawę, że wpasowujemy się w pewne środowisko wśród którego nasza muzyka znajdzie poparcie, jednocześnie nie licząc na odzew, że tak powiem, masowy. Zresztą, ja nie należę do osób sztucznie skromnych i jestem bardzo dumny z Molocha, także dobry odzew od strony słuchaczy i dziennikarzy tylko śrubuje moje wybujałe ego (śmiech).

Kuba Sokólski: Ja za to jestem aż przesadnie skromny, więc dla mnie skala zainteresowania Molochem jest faktycznie zaskoczeniem, ale narzekać nie będę. A co o tym zainteresowaniu przesądziło, to trzeba by jednak pytać ludzi. Fajnie, że album się przyjął w różnych środowiskach, gdzie w każdym pewnie doceniono go na nieco innej płaszczyźnie i o to chyba chodziło.

Na zbliżającej się trasie z Behemoth będziecie starali się odwzorować surowe i chropowate brzmienie materiału?

Rafał: My wszyscy kochamy hałasować i to nadrzędnie rzutuje na brzmienie Molocha, więc na brak surowego i brudnego brzmienia nie będzie można narzekać.

Jest jakieś ciśnienie, niepokój, spina że oto przyjdzie Wam grać przed stricte metalową, najpewniej liczną i nieraz ortodoksyjną publiką? Jakieś obawy, adrenalina z tym związane – wyczuwalne?

Rafał: Środowisko metalowe, a zwłaszcza związane z szeroko pojętym black metalem, stało się bardzo otwarte na bardziej eksperymentalną ciężką muzykę. Są pewne obawy, ale jestem dobrej myśli.

Kuba: Niby lekki stresik jest, ale też mi się wydaje, że jednak grono fanów Behemotha wykracza  poza stricte ortodoksyjno-metalowe kręgi, więc może nie spłoszymy wszystkich na sali.

Będziecie mieli techniczną możliwość wykorzystania podczas koncertów wizuali? Arduino pójdzie w ruch? 

Kuba: Niestety Arduino wymaga dość uporczywych przygotowań, na które na tej trasie zwyczajnie nie będzie czasu. Ale szykujemy nowy układ pod wizualki, który (mamy nadzieję) fajnie wykorzysta potencjał dużych scen, na których przyjdzie nam grać.

Ten kto oczekuje od Merkabah wykonania na żywo „The King” z Moloch nie poczuje się zawiedziony, prawda? Kuba, a co z Merchabah na Polish Satanist Tour? Będą dostępne jakieś specjalne, okazjonalne wzory?

Kuba: Hiciory będą na pewno. Co do merchu to nowe koszulki się robią. Będą dostępne dwa nowe wzory (a właściwie to jeden starszy wzór zreanimowany i odświeżony, oraz drugi zupełnie świeżutki).

Autor: Sławek Łużny
Fotografia: Bartosz Matenko
http://merkabahpl.bandcamp.com/