NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Soniczny terror Portal

Pochodzący z Australii Portal przesuwa granice death metalu. Gitarzysta Horror Illogium opowiada, co było paliwem dla ich sonicznego terroru, czyli najnowszej płyty „ION” oraz poprzedzającym go niezrealizowanym albumie.

Chyba każdy, kto miał kontakt z muzyką PORTAL przyzna, że nie jest to zwykłe, przyziemne doświadczenie…

Już w 1996 roku czuliśmy, że otwierają się dla nas jakieś nieludzkie kanały, tak jakbyśmy stali się odbiornikami przekazów z innych światów. To odkrycie było niezwykle wzbogacające, ale wyrzeźbienie naszej muzyki tak, by osiągnęła wymagany kształt, wymagało sporo trudu i ciężkiej pracy. Trwało to wiele lat, ale ta energia była zawsze obecna, nawet pomiędzy naszym pierwszym demo i debiutem.

To samo dotyczyło słowa pisanego. W 2003 roku, na debiutanckiej płycie „Seepia”, stworzyliście stworzył teksty oparte na niepokojącej twórczości Lovecrafta.

The Curator (wokal) napisał większość tekstów niezależnie od reszty, wyzwaniem stało się dla nas zobrazowanie ich za pomocą muzyki, dlatego też nasz starszy materiał nie brzmi tak spontanicznie. Zupełnie inaczej było jednak w przypadku „ION”. Proces twórczy przy tej płycie był szybki i ekstremalny, muzyka płynęła sama. W rezultacie uzyskaliśmy efekt na swój sposób epileptyczny, pewną szaloną wibrację która okazała się być niezbędna.

Zanim przejdziemy do “ION”, czyli najnowszej płyty PORTAL, chciałbym poruszyć inny temat. Gdy poznałem Horror Illogium kilka lat temu, wspominał że zamierzacie „uwolnić PORTAL z PORTAL”. Zaskakujące zachowanie bywa charakterystyczne dla tych panów – o czym więcej opowiemy później – a jego uwaga była bardziej trafna, niż mogło się wtedy wydawać. Wspomniany album został następnie odłożony na półkę – w pełni nagrany z kompletną i oprawą graficzną…

Projekt został zakłócony przez koncertowanie w Europie oraz Ameryce, nie mogliśmy przez to zakończyć miksów. Niedokończenie materiału w należyty sposób było błędem, jeśli spojrzymy na siły, które on przywołał. Jesteśmy dla siebie bardzo surowi i powoli uczyliśmy się nienawiści do tego, co stworzyliśmy. Podejmowanie dodatkowych wyzwań związanych z życiem w trasie tylko wzmocniło nasze poczucie niezadowolenia, którego prawdziwy powód poznaliśmy dopiero po jakimś czasie.

Jedną z głównych przyczyn Waszego niezadowolenia był fakt, że styl death metalu który sobie wypracowaliście, stał się ostanio bardzo powszechny. Uważasz, że gdy inni zaczynają Cię naśladować, to podróż staje się mniej satysfakcjonująca?

Nie potrafimy wybaczyć ani pogodzić się ze zwykłym naśladownictwem czyjejś szczerości oraz ducha. Jeśli inny zespół, która zagłębia się w swoje koszmary, uzna nas za inspirację to jest w porządku, ale stwórzcie z tego coś własnego. PORTAL to broń nienawiści przeciwko wszystkim, nie jak te poprzebierane zespoły które ledwo dotykają kultu śmierci i horroru, tajemnic okultyzmu i ciemności.

PORTAL miał wielki wpływ na scenę nie tylko pod kątem muzyki. Ostatnio pojawiło się wielu death metalowych nekromantów lubiących ubierać się w szaty i habity.

Normalność, z którą musimy się stykać, jest dość odrażająca. Wolimy żyć w naszym ograniczonym, odosobnionym świecie. Zaczęliśmy wdrażać stronę wizualną w 2002 roku i nie ma to nic wspólnego z anonimowością. Podczas powstawania „Seepia”, gdy pierwszy raz wyszliśmy na scenę, daliśmy się ponieść wyobraźni, byliśmy jak dziwadła wykopane ze starożytnych grobów.

Czym, z twojej perspektywy, jest PORTAL na koncertach?

Czymś w rodzaju fizycznych akrobacji – transmitowanie tych aranżacji i wypuszczanie kształtów na gitarowe gryfy jest swego rodzaju torturą, która wymaga by moje ciało przyjmowało przedziwne pozycje. Ciężko mi się też oddycha z liną wisielca dość mocno zawiązaną na mojej szyi. W naszych hetyckich kapturach brakuje oczodołów, co powoduje, że wszystko staje się masą pozbawionych rysów ciemnych kształtów – nie wyglądamy jak ludzie. Już przed wejściem na scenę znajduję się w stanie wyższej świadomości. Przygotowanie mentalne zajmuje tak naprawdę cały dzień, wpuszczam w siebie ciemność by móc przekazać ją dalej. To chora przyjemność, przyjmowanie czegoś co uważam za skrajnie negatywne.

Ze względu na naturę tych działań to niezmiernie ważne z kim dzieli się scene podczas tych rytuałów. Poprzednio Waszym partnerem był VOMITOR, australijski death metalowy zespół, w którym Illogium grał na gitarze od 2012 roku.

Death Dealer (VOMITOR) to wspaniali partnerzy do koncertowania. Jeśli wszyscy są otwarci na tą samą energię to dzieją się rzeczy magiczne. Trasy PORTAL są skierowane bardziej na nasze przeżycia, niż na to, jak wypadniemy na scenie. VOMITOR to także bestie, chociaż inne niż my, które od razu budzą we mnie siłę i nienawiść.

Dublin, Irlandia, czerwiec 2015 – podczas trasy koncertowej po Europie doznałeś neurochemicznego przełomu, dzięki któremu nabrałeś przekonania że Twoja muzyka musi zostać odkryta na nowo…

To było kulminacją nagromadzonej negatywnej energii, której nie udało nam się skutecznie uwolnić podczas poprzednich występów. Ta noc była potężna. Impreza pokoncertowa zaprowadziła mnie do jaskini Malthusian, gdzie wszystko eksplodowało. Siedziałem nieruchomo, wokół mnie szaleli prawdziwi maniacy a mój umysł płonął od riffów. Byłem wtedy w innej rzeczywistości, ale nie można wybrać momentu, w którym pojawi się wena.

Słyszałes muzykę w swojej głowie, czy to objawienie było bardziej przenośnią?

To był głównie przepływ emocji i energii. To, co było tamtej nocy najważniejsze, to wybuch kreatywności, jak zastrzyk na którym jechałem przez ponad sześć miesięcy podczas tworzenia „ION”. Po czasie te kanały zablokowały się potem z przyczyn zewnętrznych, więc można powiedzieć że wszystko wydarzyło się w idealnym momencie.

Illogium wyszedł z założenia, że musi zacząć od nowa i stworzyć album od podstaw. Transmisja, którą przechwycił, także pokazała mu że nie ma wyjścia – musiał odzyskać swoją starą gitarę, Carvin Ultra Flying V, którą nabył w 1995 roku.

Używałem jej na naszym demo oraz debiucie i sprzedałem w 2005 roku. I oto równo dekadę później kupowałem ją z powrotem, dwadzieścia lat po jej pierwszym nabyciu. Ta gitara miała podstawowe znaczenie. Niektóre przedmioty, we właściwych rękach, są nośnikami wspaniałej energii, te dźwięki mogły powstać tylko na tym czarnym berle wrogości i koszmaru.

Powrót tego instrumentu musiał mieć na Ciebie olbrzymi wpływ. Dotychczas tworzenie muzyki dla PORTAL było bowiem procesem długotrwałym, a tym razem całość przebiegła szybciej niż kiedykolwiek.

Ten Carvin był na swój sposób przedłużeniem mnie, wydobył ze mnie to co najważniejsze. Całość skomponowaliśmy i nagraliśmy w ciągu roku, wliczając w to miesiące pre-produkcji po skomponowaniu utworów. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, wręcz automatycznie.

Przesłuchałem “ION” wiele razy, ale jestem bardziej konsumentem, niż analitykiem. Okazało się, że ubranie waszego muzycznego rozwoju w słowa jest bardzo trudne. To wciąż PORTAL, ale umiejscowiony w trochę innym wszechświecie – bardziej agresywny, dziwny i pokręcony. Wydaje mi się też, że bardziej hipnotyzujący.

Jeśli “Vexovoid” był niepokojącym i nawiedzonym kultem death metalu I kulminacją horroru, to „ION” jest narodzinami, powstaniem i mocą – bronią, którą atakujemy. Szybkość i złożoność połączone całkowitą nienawiścią, która razi niczym piorun.

Jeśli już mówimy o błyskawicach, to okładka autorstwa Zbigniewa M. Bielaka wydaje się być bardzo futurystyczna i, jeśli można to tak określić, triumfalna.

To prawda, jest ona odbiciem muzyki, niszczącej siły działającej dla antyludzkich celów. To nasza wizja przyszłości, gdy Stara Gwardia przejmie kontrolę i czarna energia odrodzi się bez udziału człowieka, niszcząc go. Dystopijne, autonomiczne istnienie – zwycięstwo.

Tłumaczyliście kiedyś, że PORTAL to “echo wywołanego terroru” odbierane przez lata z różnych źródeł i przerobione na muzykę. To dlatego właśnie tak bardzo oddziałuje ona na podświadomość słuchacza?

Nieustające źródło inspiracji pochodzi od nocnych koszmarów, wizji olbrzymich pająków, stonóg… luminescencyjne pulsujące worki unoszą się nade mną rodząc jeszcze więcej pająków. Zakapturzone postacie, których obecność wyczuwam na długo, zanim pojawią się w moim pokoju. Uczucie świadomego paraliżu. To takie emocje przekazuję.

Senny paraliż, tak to się nazywa zgodnie z nomenklaturą medyczną. Słowa Illogiuma odpowiadają temu, co mówił w wielu poprzednich wywiadach. Zresztą, każdy kto tego doświadczył może potwierdzić, że to przerażające uczucie.

Ostatnimi laty udało mi się zachować spokój, nawet wtedy, gdy próbowałem nawiązać z nimi kontakt i obserwować alternatywne wymiary, które mogę porównać do filmowego negatywu. Wciąż nie wiem, czy to efekt moich głębokich zaburzeń czy może próbują wybić się z mojej podświadomości, ale od ostatniej wizyty minęło sporo czasu.

W jaki sposób wpływa to na PORTAL?

Niektóre fragment “Vexovoid” zostały zainspirowane tymi koszmarami zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Te przerażające, „pajęcze” gitary w „Orbmorphia” są dobrym przykładem, cały ten utwór opowiada o zniewoleniu przez pająki, które najpierw kąsają, a potem związują Cię w swoją sieć.

To bardzo ciekawe, że osobiste przeżycia mogą stanowić tło dla tak przerażających tekstów. Czy podobnie było w przypadku innych utworów?

Weźmy na przykład “Curtain”, który pierwotnie odnosi się do welonu śmierci, ma dla mnie znaczenie osobiste, został zainspirowany odejściem jednego z naszych przyjaciół, pierdolonego maniaka death metalu, Corpse Romancera z GRAVE UPHEAVAL, który spadł z klifu. Na jego pogrzebie trumnę umieszczono za kurtyną, była to swoista metafora. Dla mnie w tym numerze najważniejsze jest to poczucie bliskości śmierci.

Jakie jest Twoje zdanie na temat wpływu sił nadnaturalnych na sztukę?

Kiedyś uważałem, że nie możemy bezpośrednio kontaktować się z tego typu formami energii. Zmieniłem jednak zdanie, nawet jeśli wciąż uważam że ludzkość jako całość jest całkowicie nieistotna. Jako goście możemy wkomponować się w pełną nadprzyrodzoną całość, ale na ogół dotyczy to osób, które wcale tego nie chcą. Ofiar.

Autor: Niklas Göransson (szwedzki dziennikarz, autor strony BardoMethodology)

www.bardomethodology.com

Inne artykułu Niklasa, które możecie przeczytać w naszym magazynie lub na naszej stronie:

http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6516
http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6328
http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6318
http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6309
http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6087