NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Relacja: Antigama – Kraków „Fabryka”, 25.05.2014 r.

Pod Wawelem wypadł ostatni koncert z kolejnej części trasy Antigamy, promującej ubiegłoroczny nieprzeciętny „Meteor”. Niewiele ponad 30 minut wystarczyło, by Banditi Da Varsavia pogrzebali w umysłach maniaków, rozkalibrowali tam co trzeba, i zniknęli.

Wszystko zaczęło się od dość spokojnego i powolnego „Waking The Fear” ze splitu z The Kill i Noisear. Po nim nadszedł już czas na, wybaczcie wulgaryzm ale nie umiem tego subiektywnego odczucia dobitniej określić, bezceremonialny i immanentny wpierdol oraz turbulencje.  „Collapse” otwierający „Meteora” zlepiony niemal z „The Key”. Nawet publika z początku nie podchodziła zbyt śmiało pod same płotki, zastraszona chyba razami zadawanymi z fabrycznej sceny. Lucas w „Collapse” tak mocno haratnął statywem do mikrofonu, że skutecznie kontuzjował go już na cały set i na nic się zdały późniejsze próby reanimacji oraz skutecznego poskręcania go w jedną całość. Dwa zdania o krzykaczu Antigamy. Patryk wykonał na „Warning” pierwszorzędną robotę, Łukasz  jest jednak Antigamie po prostu przeznaczony. Sceniczne zwierzę wprowadzające swoim zachowaniem trochę niewymuszonego teatru i jednocześnie patologicznego humoru. Turlał się, tarzał, wił, podświetlał latarką co poniektóre jednostki pod sceną i kolegów na scenie, szczególnie Pawła. No to od razu o drummerze. Byłem absolutnym fanem nienormalnego stylu Sivego. Perkusyjny grindowy Mikołaj Trzaska. Robota jaką wykonał na „Meteor” Paweł, pęd pożeniony z pulsacją jaki nadał Antigamie, jest jedyny w swoim rodzaju dla tej kapeli. Podejrzewam, że nawet wstrzyknięcie mu pavulonu nijak by go nie wyhamowało, tym bardziej zastopowało… Dwa strzały ze „Stop The Chaos” były następne: „E Conspectu” i tytułowy. I powrót do „Meteora”: najpierw tytułowy, który przedzierzgnął się w napalmowaty „Fed by the Feeling” ze „swingującymi” w drugiej części partiami Łukasza. A że Antigama to rollercoaster, więc zaraz po nim brutalne „Crystal Tune”, gdzie Paweł zadaje niemożliwie, poprawione „The Signal”. Chyba najbardziej poszatkowany kawałek z płyty. Aż dziw jak Sebastian ogarnia to na jedną gitarę i trzyma za pysk na żywo. Drugą reminiscencją Antigamy, odnosząca się już w bezpośredni sposób do pionierów z Birmingham, był zagrany jako przedostatni cover „Control”. Zakończyli koncert, ujmując go w pewne ramy, tak jak płytę: wolnym i ciężkim „Untruth”. Gościnnie wsparł tutaj warszawiaków gitarzysta Rape On Mind. Łukasz podsumował trasę i w imieniu zespołu podziękował ludziom za obecność oraz wsparcie.
„Czekam na koncertowe szaleństwo i obiecuję, że poczujecie oczyszczenie i lekkość niemowlaka kiedy skończymy” – mówił mi w wywiadzie po premierze „Meteora”. Proroczo.

***

Koncert Antigamy odbył się w ramach nowej odsłony koncertowej przygotowanej przez Knock Out Productions. Nosi tytuł „Metale Szlachetne” i ma formułę, powiedzmy, koncertowo-towarzysko-promocyjno-piknikową. Odbyła się w ciepłą słoneczną niedzielę, wczesnym popołudniem. Koszt wstępu na koncert – śmieszny. Prócz Antigamy zagrały Brutal Blues, Rape On Mind, Totem i Sceptic. „Fabryka” ma dobre zaplecze techniczne, to i zabrzmiało wszystko wszystkim jak należy. Koncerty poprzedzone były projekcją dokumentu o trasie koncertowej Pantery „3 Vulgar Videos From Hell”. Swoje stoiska z merczem miał Selfmadegod, Instant Classic, Defense, EveryDayHate i Spook Records. Wybór wszelkiego dobra muzyczno-odzieżowo-gadżetowego sążnisty, ceny przystępne. Jedzenia i picia – co mi tam, zaryzykuję cytat autorskiej frazy szefa Wszechpotężnej – z bogatym bukietem, świeże i smaczne (picia szczególnie smaczne). No i metale szlachetnie się zachowali. Może nie jakoś tłumnie, ale w liczbie co najmniej przyzwoitej zebrali się w „Fabryce”.

Autor: Sławek Łużny
Fotografie: Romana Makówka