NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[recenzja] Katatonia – The Fall of Hearts

W przededniu trzech koncertów Katatonii w naszym kraju prezentujemy recenzję ich ostatniego albumu – ‚The Fall of Hearts‚.

Ciężar i metalowe doładowanie – owszem, ale też dużo czarownych, subtelnych melodii. Chmurny nastrój (nieodzowny od zarania u tej kapeli) – ale wymieszany, a nieraz silnie zespolony, z eterycznymi rockowymi pasażami. Spory ładunek emocjonalny emanujący nie tylko z tekstów, ale również wielowarstwowych, przyjemnie współgrających względem siebie, przeróżnych tematów muzycznych. Tak to tu wygląda. Szwedzka Katatonia na nowej płycie The Fall of Hearts prezentuje się w bardzo dojrzałej, przemyślanej formie. Pełniejsza i bogatsza ona aranżacyjnie, obfitsza w kontrasty niż na np. Dead End Kings, bardziej frapująca, oferująca więcej do odkrywania. Ocierająca się momentami – delikatnie i z dużym wyczuciem – o orientalną, psychodeliczną czy lekko jazzową aurę.

Przyszło mi tak teraz na myśl, że gdyby już kiedyś Szwedzi całkowicie porzucili ciężkie gitary i metalowo – rockową dynamikę, mogliby stworzyć ciekawy alians z Nilsem Petterem Molværem. Czysty, emocjonalnie wycofany i mało namiętny wokal Jonasa w konfrontacji z trąbką Molværa mógłby stworzyć frapującą mieszankę … Na bok jednak spekulacje. The Fall of Hearts jest długa, chyba najdłuższa w dyskografii Szwedów, ale nie męczy ani nie nuży. Åkerfeld czy bracia Cavanagh na pewno chcieliby mieć w swojej autorskiej dyskografii taki album, Mick Moss pewnie też, może i Mariusz Duda. Materiał jest obfity w kontrasty, czasem przyjemnie subtelny, melancholijny i amorficzny. Melodyjny, ale i sążnie ciężki gdy trzeba, zaopatrzony w dobry, lepiący się do uszu refren. Taki Last Song Before the Fade czy The Night Subscriber ogniskuje wszystkie tego typu muzyczne nastroje. Katatonia a.d. 2016 to zespół z silnie rozbudowaną autorską osobowością. Mroczną, ulotną i urodną, jednoznacznie stylistycznie niejednobiegunową.
„(…) smutek, samotność i śmierć są rdzeniem tej płyty i tego zespołu” – mówił w wywiadzie do przedostatniego numeru Musick Magazine perkusista Szwedów Daniel Moilanen. Za kilka dni zespół przyjeżdża promować nową płytę na koncerty do Polski. Zawiera ona idealnie dobrane dźwięki oraz brzmienia do pierwszych dni i wieczorów rdzawego października.

Sławek Łużny