NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[recenzja] Alcest – Kodama

W ostatni dzień września, nakładem Prophecy Productions, ukazała się nowa płyta Alcest – KodamaZachęcamy do zapoznania się z naszą recenzją.

Ale jest francuski, ten nowy Alcest. Tak stereotypowo francuski. Zarozumiały, nieco arogancki, a przy tym na swój sposób romantyczny i do tego eklektyczny. Jak na ulicach Paryża mieszają się Senegalczycy, Algierczycy i  rodowici Francuzi, tak w tej muzyce mieszają się post-metal z shoegazem i metalem. Pojawiają się blasty i gęste struktury, a zaraz potem liryczne, transowe momenty, granie ciszą, chciałoby się powiedzieć. Post – metal (już dawno passé )dawkowany jest oszczędnie, w ilościach zjadliwych; tu i ówdzie panowie odlatują w Isis, ale nie zanudzają powielając schematy, co jest głównym zarzutem wobec większości kapel spod post-metalowej budki.

Podoba mi się sposób w jaki Francuzi budują napięcie. Kontrastami. Może i to oczywista metoda, ale działa, bo muzyka zasiewa w nas ziarno niepokoju oraz ciekawości. Udało im się przy tym nie popaść w schemat, udało im się też tę bardzo różnorodną muzykę spiąć w spójną całość. Całość przemyślaną i wyszlifowaną. Mam wrażenie, że żaden dźwięk na tej płycie nie znalazł się przypadkowo. Wojciech Tochman opowiadał kiedyś o tym, jak to potrafi nad jedną stroną książki spędzić 12 godzin. Bo każde słowo, każdy przecinek, może zmienić zupełnie odbiór tego, co chce nam przekazać. Tak jakby każda pojedyncza litera niosła ogromny ładunek emocjonalny. Wydaje mi się, że duet Alcest do tworzenia „Kodama” podszedł podobnie – cyzelując każdy dźwięk. Najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że – gdy damy się tej muzyce ponieść – to ona bardzo przyjemnie płynie. No, na końcu pojawia się maleńka tama, z tym że nie jestem do końca pewien, czy mam traktować „Onyx” jako pełnoprawną kompozycję. To bardziej outro, pozwalające na miękkie lądowanie. Drony pasują do całości jak pięść do nosa, chociaż… i w tej kompozycji jest jakiś urok. Mamy więc kolejną płytę roku. Viva Alcest!

Paweł Drabarek