NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[wywiad] DEAD INFECTION – Motywacji nie brakuje

Jutro w Poznaniu startuje Gods of Gore Grind Tour, polska część trasy meksykańskich grind ekstremistów z Fecalizer i Paracocci. Podczas krajowych koncertów towarzyszy im Dead Infection. Cyjana, będącego już na walizkach, zdążyliśmy jeszcze podpytać o to i owo.

Cyjan, Dead Infection to jest nieodzowny, bezwzględny element twojego życia czy jednak potrzebujesz jakichś motywacji i zewnętrznych bodźców do prowadzenia kapeli? Granie to dla ciebie cały czas nade wszystko zabawa czy jednak poważniejsza rzecz?

Cyjan: Witaj. Motywacji do grania jeszcze na szczęście nie brakuje. Może czasem jak człowiek jest przytłoczony niektórymi sprawami dnia codziennego. Jak każdy zresztą. Ale muzyka właśnie eliminuje te przytłoczenie i choćby po takiej każdej próbie czuję się 274 razy lepiej. Poza tym po ponad 25 latach grania staram się, aby zespół nie był już  tylko zabawą, ale – jak to mówisz – czymś poważniejszym.

Pierwszy koncert mieliście w czerwcu 1990 w Poznaniu. Pamiętasz ten wieczór?

Nie żebym pamiętam na wylot, ale oczywiście, że pamiętam. Nawet gdzieś tam głęboko w pawlaczu w mojej kolekcji flyersów mam też ten z Poznania. Także kilka zdjęć. No i istotne jest, że to był właśnie nasz debiut sceniczny. I akurat w Poznaniu, a nie jak to większość zespołów zaczyna, w swoich podwórkowych pieleszach.

Jakie oczekiwania towarzyszyły wam podczas premiery Surgical Disembowelment? Bardzo zaskoczeni byliście znakomitym przyjęciem tego materiału? A może miałeś świadomość że ten materiał jest tak dobry, wyszlifowany i po prostu musi mocno zażreć?

Przede wszystkim to nigdy nie zapomnę tego dnia jak wyjąłem ze skrzynki list od jakiejś tajemniczej firmy Morbid Records z Niemiec. A tam propozycja nagrania płyty długogrającej. Adrenalina nieźle podskoczyła. A sama płyta? W sumie to pierwszy raz pracowaliśmy w tak profesjonalnych warunkach (Studio PR Olsztyn). Wzięliśmy ze sobą trochę naszych ulubionych płyt, aby zaznajomić inżyniera dźwięku o co mniej więcej chodzi nam. Kiedy album był już nagrany to wówczas czekaliśmy bardziej na to, kiedy ukaże się i kiedy będziemy trzymać go w rękach, a nie czy zażre. Faktem jest, że według nas początkowo album ładniej wyglądał niż grał i trzeba było go poddać jeszcze drobnemu masteringowi.

Na wykorzystanie zdjęcia które zdobi A Chapter of Accidents trzeba było posiadać jakieś odpowiednie zgody od policji czy innych służb?

Nie tyle zgody co też trzeba było załatwić je kanałami. Nie jak teraz, że wszystko możesz znaleźć sobie w necie. Akurat ojciec kumpla wydawcy pracował w policji kryminalnej gdzieś w Niemczech i udało się pozyskać te zdjęcie. Oczywiście to była jakaś sprawa zamknięta już. Tym niemniej po przygotowaniu grafiki musieliśmy to zdjęcie odesłać z powrotem. Wciąż jednak podsyca fakt, że jest autentyczne, mroczne, tworzące aurę tajemniczości, że pochodzi z prawdziwej sprawy i co istotne… akurat my mieliśmy tą „przyjemność” wykorzystać je.

fot. Maciej Mutwil

Przez wszystkie lata z Dead Infection zdarzało się, że ktoś brał na poważnie tą całą otoczkę gore grind która wam towarzyszy, czyniąc zarzut, że epatujecie jakimś brutalizmem? Musiałeś gdzieś kiedyś w jakiś sposób prostować bądź wyjaśniać, że to tylko groteskowa, przerysowana estetyka i winno się zachować odpowiedni dystans?

Kiedyś zdarzało się czasem. Ale najwyżej na zadawaniu pytań typu czy to jesteśmy jakimiś patologami, czy to studiujemy medycynę, bo opisujemy w naszych tekstach procesy zachodzące wewnątrz człowieka nazbyt wylewnie. Czyli w sumie bez jakichś specjalnych akcji czy sensacji. Zresztą Carcass również miał kiedyś podobne przygody. Przypomniała mi się w związku z tym pewna sytuacja podczas poszukiwań okładki do „Surgical…”. To, że nie chciałem okładki typowej dla gore to był cel z góry zamierzony, a zdjęcie zwykłej sali operacyjnej jak najbardziej mi pasowało. Wyszedłem zatem pewnego słonecznego dnia na miasto na wycieczkę po białostockich szpitalach i salach operacyjnych. Stosunkowo szybko natrafiłem na jedną z przychodni i to nawet blisko mojego ówczesnego miejsca zamieszkania. Pozwolono mi spotkać się z ordynatorem. I przedstawiłem się panu, że mam zespół, szukam okładki na płytę, powiedziałem, że ta chirurgiczna tematyka jest bliska naszej ideologii itd. No i – że chciałbym kilka zdjęć zrobić w sali operacyjnej w miarę możliwości. Pan ordynator okazał się wyjątkowo miły. Powiedział tylko: „No dobrze, da się zorganizować termin tylko niech pan przyniesie kilka tych swoich tekstów do poczytania”. Za jakiś czas wpadłem z tekstami (już przetłumaczone na angielski) i rzuciłem mu pod nos. On czytał je w ciszy przez minutę niemal non stop uśmiechając się. Po chwili rzekł: „No dobra!”. I masz tu przykład zarzutu (śmiech).

Praca nad utworami z Pierścieniem różni się od tej z Tochą?

Generalnie praca nad utworami nie różni się za bardzo. Może tyle, że teraz technika ułatwia wiele rzeczy w postaci np. wysyłania sobie utworów jako pliki. A potem przetworzenie ich tylko na próbach.

Gdy dołączył do Dead Infection, sugerowałeś mu w jakikolwiek sposób jak ma używać wokalu, modulować go – czy zostawiłeś mu to całkowicie do „interpretacji własnej”?

Nie było takiej potrzeby. Pierścień od dawna znał DI i doskonale wiedział w czym rzecz.

To, że Hal nie był kojarzony muzycznie i nie miał do czynienia ze sceną grindcore miało znaczący wpływ na kształt, muzyczny kształt, Corpses of the Universe?

Pewnie trochę i miało, Hal przyniósł nieco swoich riffów i wykorzystaliśmy je. Jednak generalnie ten mini album od samego początku miał tak wyglądać. Taki bardziej mroczny z death/grindowym zacięciem. Tak więc nie powiem, że co do struktury całości jego dojście miało znaczący wpływ.

dead_infection_top_FB

Jakiś czas temu powstały dwa trybuty dedykowane Dead Infection: hiszpański oraz meksykański. Przygotowując je konsultowano z tobą cokolwiek odnośnie zawartości czy jakichś technicznych aspektów?

Absolutnie nie miałem żadnego wpływu na zawartość. W sumie i po co? Kapele ze świata grają twoje kawałki, chcą je wydać na płytach. Już wypada się cieszyć, a nie wnikać w jakieś aspekty. A ja się cieszę.

Zjeździliście kawał świata. Szczególne miejsce w tych eskapadach zajmuje Japonia. Czym byś tłumaczył to, że tak spokojne, wycofane jak idzie o okazywanie emocji na zewnątrz w codziennych sytuacjach społeczeństwo – tak żywiołowo i maniakalnie zachowuje się na koncertach?

Może dlatego, że jak wiemy wszyscy jest to bardzo pracowity kraj. Tak więc gdy tylko znajdą chwilę na odpoczynek to korzystają z niego ze zdwojoną siłą. Na przykład – przychodząc na nasze koncerty (śmiech).

Jakiś czas temu opublikowaliście w wersji cyfrowej singiel Tremors In The Morgue. Jak tego typu format i sposób dystrybucji sprawdził się w przypadku Dead Infection?

Generalnie jeśli chodzi o komercyjność to ten nośnik nie służy kapelom grindcore, ja tak przynajmniej uważam. Z drugiej strony… każdy i tak czekał kiedy ten kawalek będzie umieszczony przez kogoś na necie i można będzie ściągnąć go sobie nie narażając własnej kieszeni na wydatek 99 c.

Cyjan Production – temat zamknięty definitywnie?

Tego nigdy nie powiedziałem.

Interesujesz się filmem, masz za sobą nawet jakieś amatorskie próby filmowe. Zdradzisz co to tematycznie i formalnie za obrazy są? Jakieś etiudy, dokumenty?

Tak. Udało mi się zrealizować w latach 90-tych kilka amatorskich projektów. Najbardziej znane to seria „Kamizelka”, „Lęk” i „Krótkie Dni Wolności”. Nie raz w ostatnich latach przybierałem się do jakichś nowych produkcji, ale na razie nie wiem.

Pytanie pewnie bardziej do Semiego, ale może i ty coś wiesz: jest nadzieja na następcę War In Heaven?

Jest. Hal nawet już skomponował utwory na nowy materiał. Ale kiedy? O to już Semiego pytaj.

Band

Kiedy należy spodziewać się premiery nowego materiału?

Jubileuszowy album na XXV-lecie chcielibyśmy zrealizować jeszcze w tym roku. Zaostrzyliśmy tempo pracy. Mam też już napisanych kilka nowych utworów.

Aneta zgłosiła akces do Dead Infection sama, ty zaproponowałeś jej udział czy ktoś ci ją rekomendował? Jak było?

Spotkałem już Anetę wcześniej. Ale tak właściwie to Pierścień ją zarekomendował. Po ostatnich niepowodzeniach z basistami szukaliśmy kogoś nowego. No i tu padł z jego ust tekst: „A może Aneta?”. I cała historia (śmiech).

Kończąc, jedną techniczną rzecz chciałbym u ciebie zweryfikować. Mam wrażenie że Dead Infection, i to raczej od zarania, bardzo mocno zwraca uwagę na odpowiedni wzajemny rytm oraz współpracę perkusji i gitar w swoich utworach; żadne tam puste gradobicia i oklep na oślep. Jesteście jednym z klasycznych zespołów gore gc który najlepiej i najpełniej „chwyta” w tej estetyce relację riff / rytm. Intuicyjnie wychodzi czy faktycznie pilnujesz tego?

Potwierdzam, że ma to istotne znaczenie i pilnujemy tego. Dzięki za wywiad.

Sławek Łużny

Fotografia: Maciej Mutwil, archiwum Dead Infection