NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[wywiad] Przybij piątkę: FLESHWORLD – jest miejsce na innowacje

Niebawem do Polski przyjadą Oranssi Pazuzu. Värähtelijä – ich nowa, wydana raptem kilka dni temu płyta już zbiera entuzjastyczne recenzje. Będzie ich jeszcze więcej i duży splendor na Finów za nią spłynie, to pewne. Podczas wszystkich trzech koncertów towarzyszyć im będzie krakowski Fleshworld, który myśli już o następcy ciepło przyjętego debiutu. Na krótką rozmowę pod te okoliczności dał się namówić Tytus Kalicki.

Pamiętam że jak robiliśmy wywiad przy okazji Like we’re all equal again to Mateusz wspominał, że muzycznie to niewiele was wspólnie łączy a Fleshworld to przestrzeń gdzie konfrontujecie własne, skrajne nieraz, pomysły. Jest jakaś granica, której nie przekroczylibyście w eksperymencie z muzyką?

Tak, jest chyba tylko jedna granica – wszystko co nagramy musi nam się podobać i być szczere.

foto - Marcin Pawêowski

Debiut wyznacza ostatecznie ogólny kurs w jakim będziecie podążać czy możliwa jest jednak zmiana? Pytam m. in. dlatego, że już np. wasze części splitów które wydałeś po Like we’re są stylistycznie całkiem odmienne.

Splity nie były odskocznią, lecz kolejnymi etapami naszego rozwoju. Bliżej prawdopodobnie będzie teraz do materiału ze splitów i na pewno nie wracamy do grania jak z debiutu. Z drugiej strony jednak to wciąż ten sam zespół i myślę, że będzie to słychać.

 W post metalu i post hardcore, są jeszcze jakieś pokłady bądź możliwości, które pozwoliłyby przesuwać ich granice? Jest w tych efemerycznych nomenklaturowo stylistykach miejsce na jakieś novum, oryginalne i awangardowe rozwiązania?

Z założenia te łatki opisują to, co nie pasuje nigdzie indziej. Pod post hardcore można podpiąć zarówno Plebeian Grandstand czy Celeste, jak i różne popłuczyny po Fugazi albo Alexisonfire. Sama nazwa tych gatunków nic zatem nie znaczy. Szczerze mówiąc nie wiem jak odpowiedzieć na twoje pytanie – miejsce na innowacje jest zawsze i wszędzie.

Tytus, wydajesz swój zespół w swoim labelu. Znajdujesz taką sytuację za najbardziej komfortową z możliwych czy jednak jakiekolwiek dylematy, może nawet związane z takim układem niedogodności czy ograniczenia, się pojawiają?

Z początku było to trudne. Debiut Fleshworld był jednym z pierwszych moich wydawnictw i wszystko było dla mnie nowe – nie dość, że dopiero dołączyłem wtedy do zespołu, to stawiałem pierwsze kroki jako wydawca. Jasne, pojawiło się parę niejasności i przeszkód, ale szybko zostały one pokonane. Wydaje mi się, że teraz jest to najwygodniejszym rozwiązaniem. Dokładnie wiem, co jako zespół chcemy osiągnąć, poza tym w kwestiach wydawniczych najbardziej ufam sobie. Wszyscy są zadowoleni i jako Fleshworld nikogo nie drażnimy naszą wybrednością i dziwacznymi wymaganiami.

foto - Veronika Klimontova

Zagracie niebawem polskie koncerty z Oranssi Pazuzu. Zbijmy na koniec kilka pytań w jeden zestaw: Co sądzisz o Värähtelijä? Jakieś nowe dźwięki z waszej strony już się pojawią na tych koncertach? Dust Eater i Moiré będzie grane?

Co dokładnie będziemy grać, usłyszy każdy kto przyjdzie na koncerty. Na pewno pojawi się utwór z nowej płyty, którą właśnie przygotowujemy i wydaje mi się, że po raz kolejny będzie on zaskoczeniem dla słuchaczy. Ja sam jestem zaskoczony i podekscytowany nowym materiałem.

Co do ostatniego albumu Oranssi, to na razie słuchałem bardzo pobieżnie, ale bardzo mi się podobał. Jestem ich fanem od pierwszego albumu, więc nie mogę się doczekać aż usłyszę ten materiał na żywo. Utwory z Valonielu zyskiwały naprawdę dużo w wersji koncertowej, tak powinno być i teraz.

Sławek Łużny