NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: GARS – Gdy Agresja Rodzi Spokój

2014, Bajkonur Records

Po zrewidowaniu symboli i obróceniu w gruz absolutu, nadszedł czas na poszukiwanie muzycznych emocji rodzących się między agresją a spokojem. Młodym trójmiejskim post hardcore`owcom wychodzi to przekonująco. Głośno. Analogowo. Radykalnie. Stanowczo.

„Gdy Agresja Rodzi Spokój” to sześć utworów rejestrowanych na setę w jakiejś chacie na Kaszubach, gdzie akcja rozwija się pomiędzy emocjonalnym hardcore, post i noise rockiem. Materiał oprócz wersji elektronicznej dostępny jest w formacie fizycznym, kasetowym. GARS stawiają na raczej rozbudowane kompozycje, ale dość oszczędne, wyzbyte z jakichś ozdobników, smaczków, patentów, zagrywek i innych pierdół. Zero ściemy. Proste, surowe, żywe granie.

To duży atut zespołu; nie bawi się w przesadne kombinacje, nie chowa za „produkcją” czy studyjnymi trikami, ale buduje emocje, ekspresję i napięcie przy minimum środków. Tu jest właśnie szczery hardcore. Tekstowo GARS porzucił dołujący i zaangażowany polityczno-społecznie przekaz z poprzedniej płyty na rzecz większej poetyki, dającej pole do większej interpretacji czy refleksji. Bardziej człowiek i jego przeżycia niż wkurw na system i komentarz do rzeczywistości. Drugi plus: za umiejętny balans między hałasowaniem a tkaniem tych spokojniejszych, bardziej psychodeliczno – emocjonalnych pasaży. GARS fajnie potrafi wyciszyć swoją muzykę by uderzyć z podwójną siłą, nieraz w zaskakującym momencie („przed”). Jest na „Gdy Agresja” powiew punka (żwawe „po”, z końcowym fragmentem przez moment niemal blastem poganianym). Jest i reprezentacja prawie że metalowych ciężarów (gitary we „wszystko” i „zawsze”). Zamykający materiał „nigdy” to melorecytacja tekstu Józefa Czechowicza, obudowana na zgrzytach gitarowych. Nieoczywiste – kończące się frazą „nie pod krzyżem mi spać” – zakończenie, zostawiające słuchacza w lekkiej konsternacji.

I z chęcią konfrontacji na żywo z trójmiejską ekipą, najlepiej w małym chłodnym piwnicznym klubie. Są dość żywotni koncertowo i mam nadzieję, że wraz z tym materiałem wypuszczą się gdzieś dalej w Polskę, celem publicznej prezentacji agresji rodzącej spokój i odwrotnie. Będę polował na taką okazję.

Ocena: 7/10
Autor: Sławek Łużny