NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Procession – To Reap Heavens Apart

2013, High Roller Records

Kilka lat temu, gdy dane mi było mocno się zaprzyjaźnić z debiutanckim albumem PROCESSION – „Destroyers Of The Faith” – upatrywałem w tym zespole jednej z największych nadziei sceny epic/heavy/doom metalowej. Teraz, wraz z wydaniem „To Reap Heavens Apart”, ten chilijski z pochodzenia, a obecnie chilijsko-szwedzko-duński zespół wraca już nie w roli pretendenta, rzucającego wyzwanie śmiałka, czy ujmując to wprost: zespołu z olbrzymim potencjałem. Tu po prostu bierze, co swoje, jak panisko. Nie pozostawia cienia wątpliwości, że jest w tej chwili jedną z najlepszych ekip, grających muzykę z jednej strony odwołującą się do Sabbathowskiej pierwociny, a z drugiej do bombastycznych klimatów rodem z najlepszych płyt Candlemass. PROCESSION ma nad konkurencją tę przewagę, że pozostając zespołem klasycznie epic/doom metalowym, potrafi mimo wszystko sięgnąć poza ramy konwencji. I robi to z klasą osiągalną dla niewielu.

Tak jest choćby w tytułowym, notabene moim ulubionym, utworze z „To Reap Heavens Apart”. Sporych jego fragmentów, przede wszystkim fantastycznego, jednocześnie bardzo melodyjnego i pełnego mocy refrenu, spodziewać należołyby się raczej po irlandzkim Primordial. To te same „dżdżyste” brzmienie gitar, zbliżona na Nemtheangowej ekspresja wokalna, bijąca z wszystkiego pierwotna siła. Postawmy zresztą sprawę jasno – gdyby ten kawałek pojawił się na „Redemption at the Puritan`s Hand” byłby on najmocniejszym punktem programu. Na płycie PROCESSION jest natomiast jedynie najjaśniej świecącym diamentem. Sam Nemtheanga, co ciekawe, pojawia się tu gościnnie, udzielając się wokalnie, czy raczej melodeklamacyjnie w „The Death Minstrel”.

Pozostałe utwory, może nie aż tak spektakularne, w żaden sposób nie odstają poziomem od kompozycji tytułowej. Pobieżny choćby rzut ucha na mogący się kojarzyć z dokonaniami brytyjskiego Solstice „Conjurer”, potwornie ciężki, trwający ponad 8 minut candlemassowski „Death And Judgement” czy najbardziej chyba na całym albumie sabbathowski „Far From Light” starczy, by przekonać się, że PROCESSION to w swojej niszy zespół wybitny, a jego mózg, serce i dusza – wokalista i gitarzysta Felipe Kutzbach Plaza – niczym mityczny król Midas zamienia wszystko, czego się dotknie, w złoto. Różnica taka, że robi takie czary fenomenalnym głosem i umiejętnością tworzenia znakomitych utworów. Najlepszym tego dowodem właśnie „To Reap Heavens Apart”. Album tyle naładowany emocjami i pasją, co przemyślany i dojrzały. Tutaj żaden dźwięk nie pojawił się przypadkiem. I ja w to wchodzę bez reszty.

Ocena: 10/10
Autor: Paweł Palica