NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Magister Templi – Lucifer Leviathan Logos

2013, Cruz Del Sur Music

Nie ukrywam, że ze wszystkich fal, na których współcześni muzycy powracają do dźwięków, które nowatorskie były w najlepszym razie kilkadziesiąt lat temu, najwięcej satysfakcji daje mi ta, która płynie wprost do czasów, w których wykuwała się stal. Heavy metal, znaczy. W Polsce ten kierunek – i umówmy się, że nie mówię tu o graniu pod IRON MAIDEN czy JUDAS PRIEST – to nisza nisz, muzyka pomijana i lekceważona, na szczęście w krajach o bogatszej tradycji ciężkich brzmień wcale zauważalne zjawisko, materializujące się w tak znakomitych płytach, jak choćby „Legions Of The Deep” angielskiego ARKHAM WITCH. Kolejną doskonałość serwują Norwegowie z MAGISTER TEMPLI.

„Lucifer Leviathan Logos” to ich debiutancki długograj. Muzycznymi debiutantami nie są jednak z pewnością sami członkowie zespołu, bo płyta to wręcz niebywale dojrzała, spójna, założę się, że brzmiąca tak, jak w założeniu brzmieć miała. Nie oczekujcie bynajmniej matematycznej precyzji, wypieszczonej produkcji, taniego efekciarstwa. Tu wchodzimy na ulice ogarniętego zarazą Lovecraftowskiego miasteczka Innsmouth, gdzie okna obskurnych budynków są zabite deskami, a władzę dzierży Ezoteryczny Zakon Dagona. Tu składa się hołd WITCHFINDER GENERAL, SATAN, ANGEL WICTH, PENTAGRAM, PAGAN ALTAR, wczesnym nagraniom MERCYFUL FATE, czerpie pełnymi garściami z szaleństwa genialnego „Sacrifice” BLACK WIDOW, orientalnymi motywami zahacza o RAINBOW, a w co bardziej treściwych gitarowo fragmentach – nawet polski KAT. Trudno oczywiście stwierdzić, na ile świadome jest to ostatnie podobieństwo, wiem natomiast, że gdyby jakiś magik od technikaliów sprawnie wsamplował otwierający „Lucifer Leviathan Logos” riff w któryś z utworów z „666”, niewprawnemu uchu ciężko by było zauważyć różnicę.

Robi ją natomiast wokalista. Nie tylko, oczywiście, w odniesieniu do KATa. Swoim natchnionym, momentami ocierającym się wręcz o religijną ekstazę śpiewem nadaje po prostu MAGISTER TEMPLI własnego, specyficznego charakteru. Zapala Diabłu ogarek, a Panu Bogu mówi „dobranoc”, uwiarygadnia okultystyczny duch albumu. I sprawia, że to, co w teorii zostało powiedziane i zagrane lata temu, zjadło własny ogon i zdechło pod cmentarnym płotem, znowu domaga się ofiar.

Zgaduję, że w Polsce znajdzie się ich z osiem sztuk, z czego pięć znam osobiście. Mniejsza o to. Dla mnie z całą pewnością „Lucifer Leviathan Logos” MAGISTER TEMPLI będzie jedną z najlepszych płyt tego roku. Słuchać mogę jej bez końca. Tak powinien brzmieć heavy metal. To JEST heavy metal. I po prostu znakomite utwory.

Ocena: 10/10
Autor: Paweł Palica