NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Into Darkness – Into Darkness

2012, Hellthrasher Productions

O tym niepozornym na pierwszy rzut oka i ucha wydawnictwie napisano już chyba wszystko, w dodatku w niemal samych superlatywach. Pozostaje w zasadzie już tylko przyklasnąć i oddać hołd zwycięzcom. Bo INTO DARKNESS – włoska ekipa, za której wizerunek odpowiadają dwie niczego sobie walkirie – z pewnością epką wydaną przez Hellthrasher Productions wygrywa wiele.

Przede wszystkim w znakomity sposób wskrzesza ducha wczesnych nagrań ASPHYX. Tych najbardziej ponurych, powolnych, stawiających na grobowy klimat, a nie dziką galopadę gitar. To się ceni, szczególnie że sami Holendrzy coraz mocniej popadają w odcinanie kuponów od dawnej sławy i nagrywanie pod różnymi szyldami coraz bardziej niestrawnych odgrzewanych kotletów. Wpiszcie mnie na czarną listę wrogów death metalu, ale debiutu GRAND SUPREME BLOOD COURT nie byłem w stanie wysłuchać w całości. Do de facto demówki INTO DARKNESS (Hellthrasher wydał ją po prostu na srebrnym krążku) wracam natomiast z dużą przyjemnością. Bo to po prostu piękny, z namaszczeniem złożony hołd death/doom metalowym pierwocinom tyle van Drunena i spółki, co również WINTER czy – ha, tu pojawia się jakże postępowy kontekst genderowy! – dziewczyn z DERKETA. I ja w to wchodzę bez zbędnego gadania. Czuć tu pasję, oddanie sprawie i koniec końców spory potencjał.

Ten ostatni jest kolejną rzeczą, na której INTO DARKNESS może wygrać. Bo po prawdzie nie chce mi się wierzyć, by ktokolwiek, kto płytę tę zamówił, nie ekscytował się myślą o pełnowymiarowym debiucie włoskiej załogi. Ja już nie mogę się doczekać.

Ocena: 8/10
Autor: Paweł Palica