NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Krypts – Unending Degradation

2013, Dark Descent

Jeśli niedawno, recenzując debiutancką płytę fińskich death metalowców z VORUM, narzekałem nieco, że zespół ten utracił właściwy scenie swego kraju charakter i ulotniła się gdzieś z jego muzyki duszna, gęsta atmosfera, to ich krajanie z KRYPTS rekompensują mi tę bolesną stratę z solidnym naddatkiem. Załoga z Helsinek swoim pełnowymiarowym debiutem, który ukazał się nakładem Dark Descent Records, w żaden sposób nie zawodzi, a mało tego – poprzeczkę stawia konkurencji, także tej piekło bardziej doświadczonej, bardzo wysoko.

Na „Unending Degradation” zespół żadnej wolty stylistycznej nie dokonuje, kontynuując ponurą pielgrzymkę w kierunku obranym na wcześniejszych wydawnictwach, w tym dobrze przyjętej epce, zatytułowanej po prostu „Krypts”. Umówmy się zresztą, że i nazwa bandu, i tytuł płyty wiele mówią o jej zawartości. Zionie wręcz z niej grobową stęchlizną i uwielbieniem dla klasyków gruz metalu. Nie trzeba chyba zaznaczać, bo to rzecz ostatnio w wielu przypadkach oczywista, że czuć tu nieśmiertelnego ducha wczesnych płyt INCANTATION, ale też BOLT THROWER, szamańską, natchnioną rytmikę NECROS CHRISTOS, klasyków fińskiej sceny pokroju DEMIGOD czy DEMILICH oraz – nie wiem na ile świadome – odwołania do melodyki znanej z płyt ANCIENT RITES i brzmienia z mało docenianego, ale dla mnie jednego z najlepszych minialbumów w historii death metalu, czyli „Threshold of the Usurper” amerykańskiego USURPER. Tak samo miażdżące na „Unending Degradation” są zwolnienia, tak samo mieli flaki bas, który brzmi, jakby struny wisiały na wysokości obgryzionych przez robale piszczeli dumnego lokatora hellsińśkiej krypty, tak samo każdy dźwięk odbija się złowieszczym pogłosem, który sprawia, że ciary chodzą po plecach z góry na dół i w dokładnie odwrotnym kierunku. Dół i doom. I doskonała płyta. O ile, oczywiście, utrzymany w bardzo mało zawrotnych tempach death fucking metal jest tym, co czcisz. Zresztą moim zdaniem jest w tym wszystkim coś, co sprawia, że Finowie z KRYPTS już teraz tworzą własny znak firmowy.

Tak długo, jak będą nagrywane kawałki tak znakomite, jak „Dormancy Of The Ancients” czy „Open The Crypt”, gatunek nie będzie tak martwy, jak by sugerowała jego nazwa. KRYPTS wie o tym doskonale.

Ocena: 9/10
Autor: Paweł Palica