NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[wywiad] Cut Up – dziś jesteśmy starymi piernikami, przeważnie spotykamy się z uznaniem

Death metal szwedzki, jaki jest każdy widzi i słyszy. Zwłaszcza scena utożsamiana ze stolicą kraju znanego z tanich mebli i wysokiego standardu życia, od czasu najlepszych tytułów Entombed nie wykazuje większych zmian formuły. Jedną z załóg wiernych dawnym obyczajom było Vomitory, niestety w dwa lata temu zaliczyli spektakularny rozpad. Nie lękajcie się, oto bowiem w roku pańskim 2015 ukazał się album “Forensic Nightmares” zespołu Cut Up – w prostej linii kontynuacji wspomnianego wcześniej diabelnego składu. Jak może być inaczej, gdy na czele formacji stoją postaci takie jak Erik Rundqvist (bas, wokal) i Tobias „Tobben” Gustafsson (bębny)?

Zapraszamy do lektury wywiadu z tym ostatnim.

Cut Up wydało niedawno debiutancki album “Forensic Nightmares”, ale żadni z was debiutanci. Na początku pozwólcie, że zadam pytanie, dlaczego rozpadło się Vomitory, zespół ważny dla szwedzkiego death metalu?

Jako Vomitory po prostu doszliśmy do końca swojej drogi. Byliśmy skończeni. Oczywiście to kombinacja różnych powodów skłoniła nas do decyzji o rozwiązaniu grupy. To dobrze, że zakończyliśmy działalność, gdy nadal byliśmy świetni i pozostaliśmy przyjaciółmi. Ponad 24-letnia aktywność ma jednak swoją cenę. Dla mnie osobiście zespół stał się bardziej ciężarem, zobowiązaniem, nie dawał mi już radości. Jestem bardzo dumny ze wszystkiego, co zrobiliśmy jako Vomitory, czuję również wdzięczność fanom, że umożliwili nam osiągnięcie tego wszystkiego. Jednak, to co dobre w końcu się kończy, przyszedł więc czas na zrobienie czegoś nowego.

Uważasz, że możecie osiągnąć z Cut Up rzeczy, które nie były dostępne dla was wcześniej?

Zdecydowanie tak. Jeśli chodzi o koncertowanie, jest wiele krajów, w których chciałbym zagrać, a nie zrobiliśmy tego z Vomitory. A koncert pozwalają na rozwój zespołu.

Możesz wskazać różnice pomiędzy Cut Up a twoim poprzednim zespołem? Nie mam na myśli tylko innych członków składu…

Uważam, że Cut Up brzmi w pewien sposób bardziej “świeżo”. Nie potrafię wskazać dokładnie o co chodzi, ale czuję to. Dwój wokalistów jest kolejną rzeczą, która wyróżnia Cut Up, nie tylko w porównaniu z Vomitory, ale również innymi zespołami death metalowymi. Trudno porównać jedyny album Cut Up z ośmioma wydanymi przez Vomitory, ale powiedziałbym, że nowy materiał jest bardziej zróżnicowany od kilku ostatnich krążków Vomitory. Wszystko w Cut Up jest również “większe” niż w Vomitory. Ciężkie partie są naprawdę ciężkie, a te przebojowe, bardziej wpadające w ucho. Natomiast momenty brutalne, są dużo bardziej miażdżące.

Chciałbym pogratulować nowego albumu. Jest świetny, jednak jakby ktoś powiedział mi, że to nowy materiał Vomitory, byłbym pewien, że tak właśnie jest. Nie chcieliście pograć czegoś odmiennego od waszych korzeni?

Dzięki! Wiesz, myślę, że podobieństwa z Vomitory są nie do uniknienia, skoro połowa składu wylądowała w Cut Up. Głos Erika i mój styl bębnienia nadają styl naszej muzyce, więc do pewnego stopnia się z tobą zgodzę. Jednak, jeśli puścisz go sobie kilka razy, łatwo stwierdzisz, że to nie Vomitory tylko inny zespół. Wiemy, jak chcemy aby brzmiał nasz death metal i dodanie Andersa (Bertilsson – gitara) i Andreasa (Björnson – gitara i wokal) z ich brzmieniem i kreatywnością ukonstytuowało Cut Up. Potrafię sobie wyobrazić, że gramy coś innego niż death metal, ponieważ wychowałem się na starym heavy metalu i hard rocku, zespołach takich jak Iron Maiden, Saxon, Deep Purple, WASP, Metallica czy Black Sabbath. Jednak, gdy rozmawialiśmy z Erikiem o utworzeniu nowej kapeli, wiedzieliśmy na pewno, że będziemy grać death metal.

Bardzo podoba mi się masywne i brutalne brzmienie “Forensic Nightmares”. Choć słychać, że nie chcieliście wymyślać na nowo, jednak jest ono pełne surowej, kopiącej w tyłek energii, której brakuje wielu współczesnym metalowym produkcjom. Jak udaje wam się zachować taką żywotność po prawie 25-latach na scenie?

Po prostu to kocham. Granie death metalu daje mi kopa energetycznego. Występowanie na żywo jest jedną z najlepszych rzeczy na świecie. Nigdy nie chcieliśmy wynajdować na nowo koła, niby dlaczego? Gramy kopiący w tyłek death metal i robimy to ponadprzeciętnie. To wystarcza.

Podoba mi się również chwytliwość materiału, zwłaszcza solówek. Zgodzisz się, że nawet kawałek brutalnego death metalu powinien mieć potencjał na przebój? W końcu muzyka powinna dawać radość.

Oczywiście, zgadzam się z tym. Mimo, że lubię muzykę brutalną jak cholera, musi ona wpadać w ucho. W końcu i tak przecież chodzi o rock n’ roll. Przynajmniej do mnie to przemawia.

Album produkował Mats Lindström, inaczej niż kilka ostatnich płyt twojego poprzedniego zespołu. Łatwo było poddać się produkcji przez kogoś innego? A może Mats był tylko inżynierem podczas nagrywania?

Płyta została wyprodukowana przez zespół, natomiast Mats Lindström pełnił funkcję inżyniera. Nagrywałem z Matsem w studiach Big Balls Productions już wielokrotnie w przeszłości. Przeważnie, gdy rejestrowałem bębny dla Torture Division albo również inne projekty, zawsze były to wspaniałe doświadczenia. Z Matsem i jego kumplem Fredrikiem pracuje się bardzo łatwo i dobrze. Nie mieliśmy więc problemu z wyborem Big Balls Productions na potrzeby rejestracji “Forensic Nightmares”.

Jak trafiłeś na polskiego artystę Łukasza Jaszaka, który robił wam tak urocze okładki albumów? Pracowałeś z nim również nad kopertą ostatniego Vomitory.

Tak, Łukasz zrobił artwork ostatniego Vomitory,  “Opus Mortis VIII” i była to fantastyczna robota. Wydaje mi się, że to Peter Östlund (ex-Vomitory) polecił go, bo pracowali przy projekcie innego zespołu, The Law. Był to łatwy wybór. Łukasz ma pokręcony umysł, tak jak my, do tego pracuje szybko i precyzyjnie. Nie mogliśmy chcieć niczego więcej.

Jesteś na scenie death metalowej już kawał czasu, widziałeś jej początki. Czujesz w związku z tym jakąś presję? W końcu musicie mierzyć się ze swoją legendą, a szwedzki death metal nadal otacza swego rodzaju kult.

Nie czuję żadnej presji, nigdy o tym nie myślałem w taki sposób. Cieszę się słuchaniem i graniem muzyki, nie chciałbym nigdy przestać. Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że miałem przywilej bycia świadkiem narodzin zupełnego nowego stylu w muzyce metalowej. To może zabrzmieć jak frazes, ale podziemna scena death metalowa w tamtych czasach była czymś naprawdę niezwykłym.

Czy stary death metal nadal spotyka się z atencją młodych fanów metalu w Szwecji?

Tak mi się wydaje. Wszyscy zdają sobie sprawę z bogatego dziedzictwa szwedzkiej sceny metalowej. My wszyscy, który braliśmy w tym udział, dziś jesteśmy starymi piernikami, przeważnie spotykamy się z uznaniem. Nikt nie może zaprzeczyć wpływu Szwecji na muzykę metalową wtedy i również w dniu obecnym.

Jeśli pozwolisz to zapytam cię o to, jak to jest być dzisiaj muzykiem w Szwecji. Artyście nadal otrzymują wsparcie ze strony państwa lub samorządu lokalnego? Mam na myśli granty na zakup instrumentów i tym podobne rzeczy.

Prawdopodobnie jest tu łatwiej rozwijać się młodym, aspirującym artystom, niż w wielu innych krajach. Jest mnóstwo możliwości wsparcia poprzez szkoły, centra kultury i inne instytucje. Chodzi o naukę gry, pożyczenie instrumentów i pomoc w założeniu zespołów. Wraz z rozwojem możesz dostać subwencję na wynajem sali prób poprzez stowarzyszenia zajmujące się edukacją dorosłych. Wszystko to było bardzo pomocne, zresztą nadal jest, dla mnie i wszystkich moich przyjaciół, z którymi grałem przez lata.

Jednak bycie czynnym zawodowo muzykiem to coś zupełnie innego. Musisz polegać na sobie, tak jakbyś miał normalną pracę. Nie sądzę, abyś mógł dostać benefity ze strony państwa tylko dlatego, że jesteś artystą czy muzykiem. Okay, być może jesteś w stanie je dostać, ale będziesz potrzebował mnóstwo szczęścia i umiejętności podlizywania się odpowiednim osobom w strukturze władzy.

Nie sądzę, żebyś mógł wzbogacić się grając death metal, chyba, że nazywasz się David Vincent. Jednak czy twój zespół jest w stanie utrzymać się z muzyki? Czy może wszyscy posiadacie normalną pracę a gracie w czasie wolnym?

Nigdy nie utrzymywaliśmy się z muzyki. Zawsze robiłem to z miłości do niej, tak jest nadal. Oczywiście, zarabiamy trochę pieniędzy, jednak zazwyczaj, w ten czy inny sposób wracają one do zespołu. Zawsze mieliśmy normalne prace, z zespołem działaliśmy w czasie wolnym.

Po tylu latach w służbie death metalu nie myślałeś o spróbowaniu pójścia w innym kierunku muzycznym?

Bardzo bym chciał grać coś innego niż death metal, ale jednocześnie kocham ten gatunek. Przeważnie jestem bardzo zajęty swoim głównym zespołem, nie mam więc czasu na zaangażowanie się w inne projekty. Chciałbym pograć trochę ciężkiego hard rocka z elementami bluesa. Zachowam ten pomysł na później, kiedy moje ciało nie będzie w stanie grać już więcej blastów (śmiech).

rozmawiał: Igor Waniurski