NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Vomitor – The Escalation

2012, Invictus Productions

Twórca okładki nowej płyty australijskiego VOMITOR celowo ponoć nawiązał, czy raczej wprost odniósł się do grafiki znanej z „The Time Before Time”, jedynej pełnowymiarowej płyty wydanej przez legendarną polską załogę IMPERATOR. Jeśli potraktować to jednak jako podpowiedź, dotyczącą zawartości „The Escalation”, to może ona wieść na manowce. Bliżej temu materiałowi z pewnością do nagranego trzy lata wcześniej przez Bariela i spółkę dema „Eternal Might”. Czuć tu w każdym razie tę samą diabelską moc.

VOMITOR, wiadomo, nigdy nie stawiał na subtelny przekaz, zawsze przedkładając treść nad formę i waląc na odlew w pysk surowym, nieokrzesanym, nagrywanym w spartańskich warunkach metalem. A na „The Escalation” doprowadził ową organiczną, pierwotną, ascetyczną, chciałoby się powiedzieć prymitywną formę do skrajności. Chciałoby się, jednak Death Dealer i jego załoga tak wyświechtanym komunałom się wymykają. W przeciwieństwie bowiem do ekip pokroju ANTEDILUVIAN czy MITOCHONDRION, rażących odbiorcę gęstą i czarną jak smoła, bezkształtną ścianą, stawiają na przejrzyste, wręcz klasyczne kompozycje. Wciąż używając instrumentów jako broni siecznej, po prostu piszą utwory. I na tym wygrywają.

Oczywiście, biorąc pod uwagę, że cały album zarejestrowany został w cztery godziny, nie należy spodziewać się po VOMITOR piosenek, które rzucą świat na kolana. Jeśli jednak lubisz muzyczne barbarzyństwo znane z pierwszych płyt SLAYER, DEICIDE, POSSESSED czy NECROVORE, „The Escalation” będzie świetnym wyborem. Fenriz, jak mówią adresaci listów w Norwegii, nigdy się nie myli. A ten uznał najnowszą płytę Australijczyków jednym z najlepszych albumów, które wydane zostały w ubiegłym roku.

Ocena: 8/10
Autor: Paweł Palica