NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




[recenzja] Nuclear Vomit – Chlew (Mad Lion, 2015)

Nuclear Vomit

Chlew

Mad Lion Records

2015

Była „Obora”, po niej „Koryto” było, teraz zaglądamy do „Chlewu”. Co w nim? Co kto lubi… Śląskie grindowe kółko rolnicze – dla niepoznaki szyldem Nuclear Vomit opatrzone – albo wyciska brukselkę z rolniczych dopłat, albo prócz kontraktu z Przemkiem ma podpisany na boku deal z działem promocji ARiMR albo w KRUS-ie mają obiecaną emeryturę. Trudno zachowywać powagę przy recenzowaniu tego typu materiałów, bo daleki on od niej, jak i w ogóle cały koncept jakim oflagowany jest Nuclear Vomit. Co nie oznacza, że mamy tu do czynienia z jakimś totalnym żartem, bo zespół prócz tego że buja, to również kąsa, a nawet siecze. Kto ich zna z „Obory” bądź „Koryta”, nie poczuje się zawiedziony „Chlewem”. A jakieś sztuczne ustawianie hierarchii jakościowej między tymi materiałami mija się chyba z celem. Kryterium podstawowym jest jajcarski i wisusowski grind, z daleka trzymający się od społecznej dydaktyki czy poważnego komentowania rzeczywistości – no, chyba że za taki aksjomat przyjmiemy to że politycy to świnie. Wtedy ok. Żadnych większych stylistycznych zmian nie ma, korekcie natomiast uległo brzmienie w stosunku do tego z „Koryta” („Chlew” jakby brudniejszy od niego i to akurat jest duży walor). Gdybym był rolnikiem szukającym żony to żadne reality show i inne takie wynaturzenia, tylko na zaręczyny i zmówiny nająłbym sobie Nuclear Vomit do przygrywania. Sprawa byłaby raz dwa klepnięta w obu tych przypadkach. I pewnie opita przy okazji sążnie.

 

Sławek Łużny