NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Graveland – Prawo Stali

2011, Warhead

Niniejszy album jest przearanżowaniem albumu “Creed Of Iron” z 2000 r. Nie będę silił się na żadne porównania czym różnią się oba wydawnictwa poza polskojęzycznymi tekstami, gdyż twórczość GRAVELAND szczerze powiedziawszy latała mi kalafiorem. Zdaje się, że jest tu więcej kawałków aniżeli na pierwotnym wydawnictwie, choć wiedzę swoją opieram w tym wypadku na metal-archives, więc wyjdę na pozera i ciurę. We wkładce do tegoż albumu Ciemny Robcio pisze jak to ewoluował podążając ścieżką wyznaczoną przez BATHORY. No cóż, dobrze, że choć obrany autorytet zaiste jest autorytetem w metalowym świecie, niestety czy „Prawo Stali” można porównywać poziomem do epickich dzieł Qurthona, tu już bym się tak daleko nie posuwał. Zatrzymując się chwilę przy wypocinach z wkładki, to ujęło mnie pierwsze zdanie drugiego wypracowania z tejże „Pogaństwo jest naturą Białego Człowieka”. Zaiste, natomiast na wszystko to co w świecie kulturowo-religijnym działo się, bądź dzieje na innych kontynentach, jakie pan szanowny ma określenie? Wiara i świadomość, styl myślenia i tradycje ludów Afryki, Azji, obu Ameryk czy Oceanii to już nie jest pogaństwo? To co w takim razie? Ale nie zamierzam się spuszczać ani dywagować w tejże materii, gdyż to nie miejsce, a i czasu szkoda. Ponad 65 minut twórczości oscylującej wokół black metalu, viking i epic metalu składa się na ten album i od razu powiem, że da się tego posłuchać, ale żeby się nad tym dłużej pochylać, tu już bym się tak daleko nie posuwał. Trudno wyróżnić jakikolwiek kawałek, wszystko się toczy w podobnych tempach i klimacie. Mamy chóralne zawodzenie, klawiszowe podkłady, marszowe tempa i z deka chujowate wokale. Niby polskie teksty, ale interpretacja wokalna jakoś mi nie leży. Tchnie nieco monotonią. A sama muza, jak pisałem, do posłuchania, ale bez szczytowania, miejscami jest toporna, za mało jest wyeksponowania podniosłości, która naprawdę wiele daje przy tego typu dziełach. Jest wiele o wiele lepszych materiałów w tej konwencji. Nie będzie to odkrywcze co napiszę na koniec, ale banalnie stwierdzę, że ten album miał w chwili wydania określoną liczbę odbiorców, która raczej się ani nie zwiększy, ani nie zmniejszy. Tyle.

Ocena: 5,5/10
Autor: vonMortem