NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Recenzja: Memory Driven – Animus

2011, I Hate Records

„Animus” to zdecydowanie płyta, nad którą trzeba przysiąść dłuższą chwilę. Najpierw przyciąga do siebie informacją, że w głównej mierze stoi za nią Dennis Cornelius (znany m.in. z Revelation i Place Of Skulls), potem, na pierwszy rzut ucha, odrzucająca nieco niespójną formą, wreszcie każąca skupić się na smaczkach. Nie do końca, niestety, wychodzi jej to na dobre.

Można odnieść wrażenie, że spotkało się tutaj kilku muzyków, którzy uznali, że w macierzystych zespołach nie do końca się realizują. Albo przynajmniej takie, że Cornelius potrzebuje zdecydowanej odmiany. Myślałby kto, że wszystko jest na miejscu. Nie. Nie jest.

„Empty Gesture”, otwierający płytę numer, rozpoczyna się (nie licząc kilkunastu pitolących sekund) kapitalnym riffem. Chwilę później przechodzi utwór w instrumentalną, nieomal progrockową suitę, by wreszcie przepoczwarzyć się w znakomity, klasycznie doom metalowy kawałek, w którym i riff, i wokal robią, co do nich należy. Podobnie jest w całym „Die To Breed”, bodaj najlepszym kawałku na płycie, a później… jest różnie. Piąty w kolei „These Aren’t the Chords You’re Looking For” to – mówiąc wprost – instrumentalny prog metal, następujący po nim „A tempt” świadczy o tym, że muzyków kuszą najnowsze nagrania Mastodon. A im bliżej końca płyty, tym Memory Driven niebezpiecznie zbliża się do miejsca, w którym dla mnie zaczyna się muzyczny onanizm.
Przyjemnie się tego słucha, w kilku momentach blisko orgazmu, jedno pytanie przychodzi w końcu – po co?

Ocena: 6/10
Autor: Asd1