NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




recenzja: Outre – Ghost Chants (Third Eye Temple/Godz ov War)

Outre „Ghost Chants”

Godz Ov War Prod. / Third Eye Temple / Essential Purification Rec. (2015)

 

W Krakowie, wespół z dzwonem Zygmunta, bije serce krajowego czerń metalu? Na Górnym Śląsku? Gdzieś indziej? Nie ma sensu, bo i po co, snuć przypuszczeń i tworzyć sztucznych rankingów. Dawna stolica to jednak tej estetyki przyczółek – szczególnie w nieco bardziej eksperymentalnym wydaniu – w skali kraju silny, może i wiodący. „Ghost Chants”, debiutancki pełny materiał Outre, takie przypuszczenia gruntuje i umacnia.

Krakowska ekipa, cały czas młoda stażem, od początku dawała sygnały że ścieżka oczywistości i prostej „ekspresji” w black metalu to nie ich ścieżka, bo i ep „Tranquillity” i split z Thaw z 2013 r. nią nie kroczyły. A i tak „Ghost Chants” różni się od obydwu tych materiałów, i to dość znacząco. Nijak nie próbując dyskwalifikować tych materiałów, wrażenie jest jednak takie, jakby Outre przez dwa lata przeszło bardzo szybki egzamin dojrzałości i ich przygoda z muzyką, taka zupełnie poważna, zaczynała się właśnie wraz z pełnym debiutem. Pierwszy atut – wokalista. Używając zapożyczenia ze świata gier zespołowych w sporcie, Stawrogin rozgrywa tutaj swój własny mecz. On na „Ghost Chants” skrzeczy, jęczy, pohukuje, krzyczy, growluje, wzdycha, deklamuje, śpiewa, wyje i co tam jeszcze. Artysta. Nie oznacza to jednak, że ten teatr ma jednego aktora a debiut Outre to tylko werbalny monodram aktora o pseudonimie bohatera „Biesów” Dostojewskiego. Absolutnie, ale to absolutnie nie. Fundament gitarowy jest tu budowany dwutorowo: na zdecydowanych, wyrazistych riffach w pierwszym planie (uwypuklonych dodatkowo produkcją) oraz tematach gnieżdżonych gdzieś w środku, zatopionych wewnątrz, w tle. Zdecydowanie ubogacają one ten materiał, znacząco stanowią o jakości, ich odkrywanie to dodatkowa frajda. Czasem te warstwy się przenikają, kotłują, jakby walcząc o prymat (znakomity, ostro napierający „Chant 4 – Lament”). Kolejna sprawa – zespół rozpycha black metalową formułę, stara się uciekać od klisz i stylistycznych oczywistości, ale zupełnie nie czuć by do aranży jakieś „eksperymenty” były inkorporowane na siłę. „Ghost Chants”, mimo że czerpie z szerokiej palety dźwiękowych barw, sprawia wrażenie monolitu, bryły do której nic nie jest dolepiane przypadkowo. I jeszcze jedna sprawa, może i trochę na wyrost (oby nie), zupełnie intuicyjna, której nijak nie jestem w stanie w argumenty ubrać. Mimo że to świeży zupełnie materiał, niby debiut dopiero, ale im więcej go słucham tym mocniejsze mam przypuszczenie, że „Ghost Chants” to preludium, próbka możliwości, prezentacja, a wszystko co najistotniejsze od Outre, dopiero przed nami. Oby tak. I na koniec poważny zarzut względem materiału, już zresztą pojawiający się w recenzjach: on jest zwyczajnie za krótki.

Gdzieś między narkotycznym transem „Enemy of Man” a wokalnym rozpasaniem i dobrze rozegraną nutą patosu „Into Everlasting Death”. Tutaj chyba można lokować „Ghost Chants”.

W większości ekonomicznych, gospodarczych i społecznych wskaźników w europejskiej „wspólnocie” szorujemy jako kraj dupami po dnie.  W jednym – kulturotwórczym, ot nieco bardziej wyprofilowanym – jesteśmy w Europie w czubie. Jakim? To już samemu proszę się domyśleć.

 

Sławek Łużny

https://outremetal.bandcamp.com/