NOWY NUMER!

Musick Magazine 2/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




 

Diabolique

Odcinek 1
Przemek Jurek

 

Osoby:
Okkulto
Abbadon
Desecrator
Horn

 

 

 

 

Wnętrze garderoby w klubie muzycznym „Diabolique”. Dość obskurnie. Dwie kanapy, dwa fotele, dwie brzydkie toaletki z lustrami, mała szafa. Trzy gitary elektryczne (w tym basowa) na statywach. Na ścianach duże plakaty z minionych imprez muzycznych, w większości anonsujących koncerty zespołów death- i blackmetalowych – nieczytelne logotypy, pentagramy, odwrócone krzyże, płomienie itd. Na środku stół z kanapkami, owocami i sokami. W tle słychać ciche, mocno stłumione dźwięki z sali koncertowej. Można się domyślać, że impreza już się rozpoczęła.

Na jednej z kanap siedzi Abbadon, ubrany w zwykłe dżinsy i czerwony T-shirt. Nerwowo uderza perkusyjnymi pałeczkami w siedzisko kanapy, oparcie, stolik i wszystko, co ma w zasięgu ręki.

Po chwili przerywa, oddycha ciężko. Aplikuje sobie wziewny lek na astmę. Ciągle sapie. Wyjmuje jakieś tabletki. Łyka jedną, przymyka oczy.

ABBADON
O Jezus Maria…

Do garderoby wchodzi Desecrator. Ubrany równie niezobowiązująco co Abbadon – bojówki, kremowy T-shirt, bluza z kapturem. Abbadon szybko chowa aplikator i pastylki.

DESECRATOR
Hail, człowieku-man.

ABBADON
Cześć, Jacek.

Desecrator wita się z Abbadonem i z rozmachem siada na sąsiedniej kanapie.

DESECRATOR
Misiek jest?

ABBADON
Nie.

DESECRATOR
Poważnie? Nie ma go?

ABBADON
A widzisz go gdzieś?

DESECRATOR
W kiblu go nie ma?

ABBADON
Nie.

DESECRATOR
A będzie?

ABBADON
W kiblu?

DESECRATOR
Nie, kurwa. W ogóle! Tu, z nami. Będzie?

ABBADON
Nie.

DESECRATOR
Co ty taki rozgadany dzisiaj jesteś, Pawcia, co? I co tak sapiesz?

ABBADON
Rozgrzewałem się.

DESECRATOR
Aha. To co? Misiek odszedł jednak?

ABBADON
Na to wygląda.

DESECRATOR
Mówił coś?

ABBADON
Uhm. Że odchodzi.

DESECRATOR
Tobie? A Ten-Którego-Imienia-Lękam-Się-Wymówić wie?

Abbadon wzdycha, kręci głową przecząco.

DESECRATOR
Nie powiedział mu?

ABBADON
Prosił, żebym ja to zrobił.

DESECRATOR
Wygodnie. Skubany, daje w długą na dwa dni przed trasą po Stanach i nawet nie ma odwagi osobiście powiedzieć o tym kierownikowi.

ABBADON
Boi się go.

DESECRATOR
No, ja wiem. Chce mu zrobić kuku na odległość. Jakby się nie mógł domyślić, że za dwa dni i tak będziemy mieli nowego stażystę. I też bez szans na awans.

ABBADON
No tak.

DESECRATOR
To co, Pawełku? Dzisiaj na jedną gitarę zagramy?

ABBADON
Nie wiem, chyba tak.

DESECRATOR
Będzie ciekawostka dla fanów. Belial w trzyosobowym składzie. O, szlag, chyba, że na tę okazję po Skawińskiego zadzwoni.

ABBADON
Nie, no bez przesady.

DESECRATOR
Myślisz, że to niemożliwe?

ABBADON
No… Nie wiem w sumie.

DESECRATOR
No widzisz. Ty, a ile Misiek z nami grał właściwie.

ABBADON
Sześć lat mniej więcej.

DESECRATOR
Długo. Ale i tak za krótko, żeby na stałe wejść do składu.

ABBADON
Bywa. Co zrobisz.

DESECRATOR
Biedaczysko, ani razu na oficjalne fotki się nie załapał. Nawet żadnego wywiadu nie udzielił. Ciekawe, kogo teraz kierownik zwerbuje?

Abbadon wzrusza ramionami.

DESECRATOR
Da notkę na Facebooku i będziemy mieli kolejkę chętnych jak stąd do Zgorzelca.

Abbadon znów milczy. Desecrator klepie go zamaszyście w ramię.

DESECRATOR
Tak jest, przyjacielu. Gramy w jednej z najlepszych kapel metalowych na świecie. Czytałem w „Newsweeku”, tak bym nie wiedział. (śmieje się; po pauzie) Ty, a może weźmie tego gościa z Desire Of Mortification? Niezły jest podobno.

ABBADON
Tak słyszałem.

DESECRATOR
Chociaż prędzej kogoś z „Must Be The Music” zatrudni.

ABBADON
Też możliwe.

DESECRATOR
W tej kapeli wszystko jest możliwe, człowieku. Pod warunkiem, że na umowę-zlecenie.

Abbadon milczy.

DESECRATOR
Ej, no co ty jakiś taki…?

ABBADON
Jaki?

DESECRATOR
No, widzę przecież.

ABBADON
Nic nie widzisz. Normalnie jest.

DESECRATOR
Co? Że na kierownika gadam? Uczucia religijne ci obrażam?

ABBADON
Przestań pierdolić, Jacek, co?

DESECRATOR
Ja wiem, że ty sentymentalny jesteś, że razem tę kapelę zakładaliście, ale sorry, mówię, co myślę.

ABBADON
A mów, co chcesz.

DESECRATOR
Jemu też mogę powiedzieć.

ABBADON
To powiedz.

DESECRATOR
No to co jest? Dół masz jakiś?

ABBADON
Przejściowy.

DESECRATOR
A, stresik przed Stanami, co?

ABBADON
Lekki.

DESECRATOR
Zbyt wrażliwy, Pawełek, jesteś jak na tę branżę. Dzisiaj koncercik na rozgrzewkę, a potem lecimy. Znowu Nowy Jork zobaczysz.

ABBADON
W dupie mam Nowy Jork. Tutaj też jest ładnie.

DESECRATOR
Oj, niedobrze z tobą. What’s your name, soldier?

ABBADON
Przestań.

DESECRATOR
What’s your name, pytam?

ABBADON (niechętnie)
Abbadon.

DESECRATOR
No, i pamiętaj – to zobowiązuje. Dobra, ile nam jeszcze zostało?

ABBADON
Godzina.

DESECRATOR
Kto teraz gra?

ABBADON
Gołoledź chyba. Czy Mżawka? Jakoś tak.

DESECRATOR
To ci ambitni, w kapturach?

ABBADON
Nie. To znaczy – ambitni, ale w maskach.

DESECRATOR
Aha, kumam. Czyli free jazz z doom metalem. Kto ich wybrał?

ABBADON
Zgadnij.

DESECRATOR
A fakt, kierownik się z Mazolewskim ostatnio zakumplował. Czy z Trzaską? Nie wiem, dobrze, że nie z Kydryńskim.

ABBADON
Z tego, co wiem, z Kydryńskim też się lubią.

DESECRATOR
Kurwa, trudno za nim nadążyć. Dziś na supporcie Szadź…

ABBADON
Gołoledź. Chyba jednak Gołoledź.

DESECRATOR
…jutro Anna Maria Jopek. Ja pierdolę. A ty długo tak tu siedzisz?

ABBADON
Dwadzieścia minut.

Zapada milczenie.

DESECRATOR
Odzywał się do ciebie?

ABBADON
Kto?

DESECRATOR
No jak kto? Słońce nasze. Prezes miłościwie nam panujący. Jego wysokość Okkulto.

ABBADON
Nie. A do ciebie?

DESECRATOR
Przez ostatnie dwa miesiące nie. Kiedy z nim ostatnio gadałeś?

ABBADON
No… też gdzieś tak będzie.

DESECRATOR
O, a ja myślałem, że wy w lepszym kontakcie jesteście.

Abbadon milczy.

DESECRATOR
He, he, kiero ma teraz nowych kolegów, co?

ABBADON
Jego koledzy, jego problem.

DESECRATOR
Gorycz przez ciebie przemawia. To o to chodzi? Zazdrosny jesteś?

ABBADON
Odpuść sobie, co? Przebrać się trzeba.

DESECRATOR
Ty, a propos kolegów, koleżanek właściwie. Na Pudelku czytałem, że szefu ma nową laskę. Z jakiegoś serialu chyba. Fajna, zdjęcia były, jak ze sklepu Ewy Minge wychodzą. Kiero miał pięć toreb, ona jedną.

Desecrator śmieje się, kręci głową. Abbadon wzrusza ramionami.

ABBADON
Myślisz, że po Stanach będziemy robić nową płytę?

DESECRATOR
Jakiś tydzień temu u Prokopa i Wellman mówił, że tak. Że coś na wiosnę.

ABBADON
Kurwa.

DESECRATOR
No co?

ABBADON
Nic. Miałem to sobie nagrać, ale zapomniałem.

DESECRATOR
Stary, musisz być na bieżąco z telewizją śniadaniową, bo nie będziesz wiedział, co się w kapeli dzieje. To co? Przebieramy się?

ABBADON
No. Ja się tym razem za kurczaka przebiorę.

Desecrator patrzy z niepokojem na Abbadona. Ten wzdycha ciężko, podchodzi do szafy, wyjmuje z niej swój sceniczny rynsztunek. To wielkie, wysokie buty z kolcami, czarne, skórzane spodnie, T-shirt z logo kapeli, obszerny, czarny płaszcz z kolcami na ramionach, do tego kilkanaście wyćwiekowanych pasków, pieszczoch, łańcuchów itd. Desecrator po chwili idzie w ślady Abbadona. Jego strój wygląda niemal identycznie. Obaj rzucają swoje estradowe stroje na jedną z kanap, zdejmują dotychczasowe „cywline” ubrania, przez chwilę stoją w samych slipkach.

Patrzą na siebie, potem na oba stosy swoich scenicznych kreacji.

DESECRATOR
Kurwa mać, the circus is back in town.

KONIEC ODC. 1