NOWY NUMER!

Musick Magazine 3/2017

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Checked – motywacja do działania

Chcemy uciec jak najdalej od typowego szufladkowania. Gatunek melodic hardcore jest głównie kojarzony ze smutnym graniem, a my nie gramy smutnie, tylko melodyjnie. Ponadto w tekstach, które piszę Mariola i częściowo Popek, nie ma melancholii, a jest wkurwienie i motywacja do działania. Nasza muzyka to mix gatunków przeplatany z melodią, staramy się grać oryginalnie i po swojemu.

To idzie młodzież. Rzeszowski hardcore punkowy Checked niedawno zaprezentował swoje debiutanckie wydawnictwo, ep-kę „With the sun on our backs”. Materiał to przygotowany i wydany dzięki własnemu zaangażowaniu (dużemu), przy okazji więcej niż przyzwoity i posiadający atuty, więc warto popytać o to i owo. Odpowiadali nam: Mariola (wokal), Daniel (gitara), Wiktor (perkusja) i Popek (bas).
Spływają już reakcje i opinie dotyczące „With the sun on our backs”? Jak oceniacie przyjęcie materiału? Zadowoleni?

Mariola: Już w tym samym dniu, kiedy pojawiła się informacja o tym, że nagrywamy swoje pierwsze „dziecko”, ludzie byli bardzo podekscytowani, duża część zrobiła pre-order. Pomimo krótkiego czasu od wydania EP, pierwsze opinie, z jakimi się spotykamy, są jak najbardziej pozytywne.

Wiktor: Pamiętamy, że pierwszym koncertem, na którym wzięliśmy ze sobą jedyne 10 sztuk płyt (sądziliśmy, że to i tak sporo) był Ultra Chaos Piknik 2014. Co się okazało… zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania i zaraz po zejściu ze sceny, wszystkie rozeszły się bardzo szybko.

Daniel, wziąłeś na siebie robotę realizatora i producenta materiału. Dość heroiczny krok jak na młodą i debiutującą kapelę. Dużo wysiłku, niedospanych nocy i spożytej kofeiny Cię to kosztowało? W przypadku kolejnych wydawnictw masz zamiar nadal się tym zajmować?

Daniel: Wziąłem na siebie tą robotę głównie z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że nie było nas stać na to żeby wejść do studia nagrań, a drugi – sam chciałem się sprawdzić w roli realizatora. Nie powiem, że nie wydarłem garści włosów przy realizacji „With the sun on our backs” i że szybko poszło. W trakcie zdałem sobie sprawę, że produkcja materiału to kupa roboty. Ogarniała mnie frustracja, chciałem mieć już gotowe, dobrze zrobione nagranie, ale często brakowało mi czasu na jego realizację. Na co dzień pracuję, mam inne obowiązki i nie mogłem się ze wszystkim wyrobić tak jak chciałem. Były momenty, w których zachodziłem w głowę jak uzyskać to, co chcę. Cennych rad i wskazówek udzielał mi Mateusz Mazur, właściciel Sound Brillance Studio. Wszystko przekładało się na czas, który się rozciągał. Planowo epka miała być już z początkiem czerwca. Następnym razem na pewno pójdzie to wszystko sprawniej, ale czy to będzie kolejne wydawnictwo Checked? Zobaczymy, jest jeszcze za wcześnie żeby składać takie deklaracje. Na razie rozważam propozycje podjęcia się realizacji materiału dla zaprzyjaźnionych kapel, które odezwały się do mnie po wydaniu „With the sun on our backs”.

Kto w Checked odpowiada za pomysły i aranże? Jak to u Was wygląda?

Daniel: Pomysły utworów Checked powstawały jeszcze za czasów kiedy z Wiktorem graliśmy w poprzedniej kapeli i tam nie mogliśmy ich przeforsować. Główne szkice utworów, które są na „With the sun on our backs” tworzyłem grając w domu na gitarze, po czym spotykałem się z Wiktorem i aranżowaliśmy bębny do gitary. Finalne aranże wokali i ich rytmik, pod nagrane przeze mnie wcześniej wersje instrumentalne demo, często robiliśmy we dwójkę z Mariolą. Z czasem i z ludźmi którzy do nas dołączali i odchodzili, każdy zostawiał coś po sobie i aranżacje były zmieniane. Ostateczne aranże całości zamykaliśmy dopiero podczas nagrań, kiedy dołączył do nas Jacek.

Okładka to jakiś miejscowy, rzeszowski motyw miejski? Dlaczego akurat taki?

Mariola: Chcielibyśmy, aby zespół Checked kojarzony był z miejscem, gdzie powstał, gdzie gramy próby, gdzie się poznaliśmy. Stąd motyw mostu, który jest charakterystycznym obiektem w Rzeszowie.

Wiktor: Często w tej okolicy spotykamy się ze znajomymi, żeby się tam wspólnie zrelaksować czy to przy piwku, czy pograć we frisbee. Warto wspomnieć, że za szatę graficzną naszej okładki jak i logotypów odpowiada Mateusz Kaczoruk z The Art Of Cloud, który wykonuje niesamowite rzeczy.

W „Dreams, nightmare, life” słyszymy Pawła z The Lowest. Jakaś historia się kryje za tym czy naturalny przyjacielski featuring?

Daniel: Wyszło to w sumie na spontanie. Siedziałem w domu, słuchałem sobie The Lowest i przyszło mi do głowy, że głos Pawła pasowałby idealnie do tego, co gramy. Wiedziałem, że w Checked są fani The Lowest, więc napisałem wiadomość do Pawła czy byłby zainteresowany gościnnym featuringiem. Przesłałem mu numer, spodobał mu się, dogadaliśmy szczegóły, on dograł swoje partie i wszyscy jesteśmy mega zadowoleni z rezultatu.

Mariola, jak wyglądał Twój angaż do Checked? Znałaś wcześniej chłopaków? W Leaders Lie też byłaś taka rozkrzyczana?

Mariola: Pamiętam, że dzięki naszemu obecnemu basiście dowiedziałam się o tym, że pewien rzeszowski zespół poszukuje kogoś na wokal. Minęło pięć miesięcy odkąd opuściłam chłopaków z Leaders Lie, stąd też nie miałam nic do stracenia i chciałam za wszelką cenę spróbować swoich sił w Checked. Daniela i Wiktora kojarzyłam jedynie z wyglądu, mieliśmy okazję grać już wcześniej na jednej scenie w Rzeszowie. Zabawna sytuacja – praktycznie każdy z nas grał wtedy w innym składzie, a spotkaliśmy się na jednym koncercie supportując Schizmę. Dużo osób obawiało się, czy podołam z wokalem (brali pod uwagę mój growl w Leaders Lie), na szczęście poprzez ćwiczenia i trenowanie udało mi się dobrze zapanować nad głosem w Checked i osiągnąć pożądany rezultat. Już po pierwszych próbach znalazłam wspólny język z chłopakami… więc zostałam.

Nie chcę kadzić, stwierdzam raczej fakt: zadziorność i siła Twojego wokalu przestrasza, na żywo w dwójnasób, wiem co mówię. Dbasz jakoś specjalnie o swoje struny głosowe, a może masz jakiś autorski patent na takie śpiewanie?

Mariola: Siła mojego wokalu wynika z negatywnych emocji, które podczas krzyczenia chcę z siebie wyrzucić, emocje znajdują się również w tekstach, które nie bez powodu są srogie i opowiadają poniekąd o moich przeżyciach. Bardzo często po koncertach ludzie pytają: „Jak to możliwe, że jeszcze nie straciłaś głosu?”. Po prostu mam taki głos. Ważna dla mnie jest odpowiednia rozgrzewka przed koncertem czy próbą – odpalam z telefonu melodie, pianino i pod nie wydobywam z siebie czyste dźwięki (a, e, i, o, u) i zaraz potem mogę spokojnie krzyczeć do upadłego. Wydaje mi się, że dzięki temu mój wokal z biegiem czasu staje się coraz lepszy.

Checked to melodyjny hardcore punk. Czemu akurat taka stylistyka? Przedłużenie osobistych zainteresowań muzycznych? Bliskość ideałów DIY? Jakieś inne powody?

Daniel: Chcemy uciec jak najdalej od typowego szufladkowania. Gatunek melodic hardcore jest głównie kojarzony ze smutnym graniem, a my nie gramy smutnie, tylko melodyjnie. Ponadto w tekstach które piszę Mariola i częściowo Popek, nie ma melancholii, a jest wkurwienie i motywacja do działania. Nasza muzyka to mix gatunków przeplatany z melodią, staramy się grać oryginalnie i po swojemu.

Mariola: Zainteresowania muzyczne każdego z nas są różne, ale na pewno wywierają duży, nieświadomy wpływ na naszą twórczość.

Wiktor: Wiadomo, że najczęściej słuchamy kapel z nurtu hardcore, metal, punk i ideologicznie jest nam do nich najbliżej.

Popek: Nam samym ciężko jest dokładnie sprecyzować to, co gramy, nasz styl to swego rodzaju wypadkowa.

A jak ktoś doszukuje się w Waszej muzyce jakichś emo-konotacji, jak na to reagujecie?

Popek: To są jedynie stereotypy, z którymi nie mamy zamiaru walczyć. Sam fakt, że możemy być tak kojarzeni, nie przeszkadza nam w byciu odbieranymi pozytywnie.

Ok, zostawmy już te stylistyczne dociekania. Gracie dość dużo koncertów. Z którego jak dotychczas jesteście najbardziej zadowoleni? Który z dotychczasowych najmocniej wbił się Wam w pamięć?

Mariola: Jakoś mieliśmy to szczęście, że wszystkie nasze koncerty wypadały w miarę dobrze i wspominamy je z łezką w oku, każdy z czego innego.

Daniel: Był totalny chaos pod sceną jak u chłopaków z Fightback Brh w Nowym Sączu, pamiętne aftery jak w Kielcach razem z ekipą Żółć, magiczne miejsca jak Rozbrat w Poznaniu albo wczasy w Maniowach itd. Ciężko wracało się do domu i do codziennych obowiązków. Sam koncert to jednak nie wszystko, jest to tylko parędziesiąt minut grania.

Wiktor: Oczywiście pozytywny odbiór, zabawa i czynny udział ludzi, kiwanie głową,  to niesamowity zastrzyk energii i bardzo dużo dla nas znaczy w trakcie występu, ale nasze koncertowanie zapada najbardziej w pamięć dopiero jak schodzimy ze sceny, rozmawiamy z ludźmi i bawimy się wspólnie.

Zagranie z kim uznalibyście za ostateczną nobilitację?

Daniel: Fajnie by było zagrać koncert, takie „Checked party”, na którym gralibyśmy ze wszystkimi naszymi zaprzyjaźnionymi kapelami. Nobilitacją byłby wspólny melanż (śmiech).

Jaki macie plan na przyszłość dla kapeli? Co jest w nim wpisane? Czego w najbliższym czasie można się spodziewać z Waszej strony?

Mariola: Jesteśmy w trakcie montowania klipu, który ukaże się niebawem. Pod koniec sierpnia gramy w Krakowie na Tattoo Jam, a na listopad mamy zaplanowany już koncert w Warszawie – zapraszamy. Generalnie planujemy występować tam, gdzie nas jeszcze nie było i grać jeszcze częściej, a jeżeli chodzi o materiał – na bieżąco komponujemy nowe rzeczy.

CHECKED na Bandcamp

Autor: Sławek Łużny
Foto: www.piataesencja.pl