NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Thy Disease – nie zbaczamy z obranej ścieżki

Jestem przekonany co do jednego – nową płytę będziemy nagrywać z podobnym założeniem, jakie towarzyszyło nam przy „Costumes of Technocracy”, gdzie najbardziej istotną była dla nas sprawa grania utworów na żywo.

Po pięciu latach z nowym, ciekawym materiałem wrócił niedawno Thy Disease. Wokalista Sebastian „Sirius” Syroczyński opowiada o nim i innych kwestiach związanych z kapelą.

Jak sytuacja po pierwszych koncertach Global Technocratic Tour? Podziel się wrażeniami.

Sirius: – Jesteśmy naładowani pozytywną energią i mamy nadzieję, że dojedziemy do końca bez żadnych nieprzyjemnych przygód. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem, premierowe utwory świetnie sprawdzają się na żywo – publika reaguje na nowe dźwięki bardzo energicznie, co nas jeszcze bardziej nakręca do dawania od siebie 110% normy na scenie. Oby tak dalej (śmiech).

„Costumes of Technocracy” prócz walorów muzycznych jest także najlepiej zaaranżowaną waszą płytą. Yanuary jako lider w tej materii ma zapędy dyktatorskie czy jednak bierze w dużym stopniu pod uwagę zewnętrzne, płynące od was sugestie?

– Dzięki za słowa uznania. Odczucia, z jakimi się spotykamy, są faktycznie bardzo pozytywne, wiele opinii wskazuje na to, że „Costumes of Technocracy” to najlepsza płyta w dorobku Thy Disease. Nad płytą pracowaliśmy dość długo, dlatego jesteśmy przekonani, że jest dobrze dopracowana pod względem aranżacyjm. Akurat aranże to w głównej mierze zasługa Yanuarego – ma w tym spore doświadczenie i podchodzi zawsze do muzyki pod względem konkretnej, całościowej formy, a nie tylko jego instrumentu.

Mimo zmian w składzie, wszyscy znamy się już długo, słuchamy podobnej muzyki oraz mamy spójną wizję tego, co tworzymy. Wszyscy w zespole zajmowali się kompozycjami, każdy miał spory wkład w tworzoną muzykę, a Yanuary miał zaufanie do ludzi, z którymi pracował. Wydaje mi się, że takie podejście dobrze sprawdziło sie w praktyce.

Płytę rejestrowano w Creative Music Studio. Nazwa wskazuje, że to wasze studio. Powiesz coś więcej o nim?

– Studio znajduje się pod Krakowem w miejscowości Balice. Na potrzeby tego przedsięwzięcia Yanuary zaadoptował całe poddasze swojego domu. Pomieszczenia są profesjonalnie urządzone i przygotowane tak, aby każdy odczuwał komfort przy nagrywaniu – mało tego, jest tam również możliwość noclegu, więc nie trzeba marnować czasu na dojazdy i można całkowicie skupić się na pracy.

Macie bezwzględnie najlepszą jak dotąd „elektronikę” w Thy Disease. Jak wyglądała rola i praca VX The Mind Rippera przy komponowaniu? Wiesz, chodzi mi o to, czy swoje partie tworzył w oparciu o istniejący już standardowy gitarowo-perkusyjny aranż, czy zdarzało się, że najpierw on podawał jakiś swój pomysł i wokół tego budowana była reszta?

Zazwyczaj komponowanie utworów zaczyna się od riffów przygotowanych przez Yanuarego, do których robione są patenty perkusyjne. W przypadku utworów „Holographic Reality” oraz „MK Ultra” zdecydowaliśmy się jednak rozpocząć komponowanie od przygotowanych tematów klawiszowych. Do nagranych ścieżek Ireq przygotował bębny, a gitary zostały dopiero wymyślone na etapie nagrywania materiału w studio. Myślę, że właśnie przez takie podejście te utwory brzmią ciekawie, trochę inaczej niż reszta kompozycji, ale mimo to udało się zachować pełną spójność koncepcyjną całej płyty.

Za liryki na płycie w przeważającej części odpowiedzialny jest Anglik Tim Zambra. Jest on jakoś związany z kapelą? Dlaczego nie ty jesteś ich autorem? Nie chciałeś czy nie czułeś tego, by wziąć na siebie kwestie tekstów?

W pierwszej fazie tworzenia zacząłem pisać jakieś szkice liryków, jednak nie byłem z nich do końca zadowolony. W międzyczasie poznałem Tima, który okazał się być zainteresowany tematyką poruszaną od dawna w utworach Thy Disease. Zaproponowałem mu próbę napisania kilku tekstów – co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzisiaj nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakby wyglądała ta płyta, gdyby Tim nie zajął się tekstami.

Liryczny koncept budowany wokół Syndykatu wraz z „Costumes of Technocracy” kończy się czy ten temat pozostanie już z Thy Disease?

– To się okaże przy następnej płycie. Rozmawiałem już z Timem i jeżeli nic się nie zmieni, to od niego będzie zależało, w którą stronę się to wszystko potoczy. Jeśli chodzi o znak graficzny syndykatu, to wydaje mi się, że zostanie on już do końca, to taka nasza pieczęć.

Sirius, jak jest ze statusem basisty w Thy Disease? Wygląda na to że macie dwóch pełnoprawnych basistów. Nie dochodzi do jakiejś personalnej kolizji w np. sytuacjach koncertowych?

– Jest lekkie zamieszanie w tym temacie, dlatego już wyjaśniam. Zespół Thy Disease ma obecnie jednego basistę i jest nim Andrzej Hejmej. Przypomnę, że poprzednim basistą, który nagrał z nami płytę, był zamieszkały w Białorusi Artyom Serdyuk. W trakcie sesji nagraniowej powstał pomysł ściągnięcia Artyom’a na stałe do Krakowa, niestety życie pokrzyżowało te plany i zostaliśmy zmuszeni znaleźć zastępstwo. Jednak chciałbym zaznaczyć iż Artyom jest dalej częścią zespołu w charakterze studyjnego gitarzysty.

Mystic ma napewno szerokie kontakty i kanały dystrybucyjne na Zachodzie. Myślisz, że tym razem wykorzysta je w przypadku „Costumes of Technocracy”? Są między wami jakieś konkretne ustalenia w tej materii?

– Z tego, co się orientuję, wytwórnia będzie chciała sprzedać licencje, ale jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, żeby mówić o szczegółach.

Od momentu nagrania i zmiksowania materiału do jego wydania minął rok. Powodem był kalendarz i cykl wydawniczy oficyny ze Skały, czy jeszcze coś innego? Może w związku z tym macie zachomikowane już jakieś szkice nowego materiału? Macie?

Głównym powodem tak długiej przerwy była moja kontuzja, której nabawiłem się jeszcze w styczniu 2013 roku. Było to poważnie złamanie stawu skokowego, które unieruchomiło mnie na pół roku, a następne miesiące spędziłem w ośrodkach rehabilitacyjnych – do teraz odczuwam dyskomfort z powodu tego urazu. Jeśli chodzi nowy materiał nie mamy jeszcze nic przygotowanego, skupiamy się na koncertowej promocji płyty „Costumes of Technocracy”.

Jak na razie Thy Disease, niczym rasowy płotkarz, robi kolejne skoki jakościowe z płyty na płytę. Nie macie już jednak obaw, że na horyzoncie może się niebawem pojawić meta/ściana, jeśli idzie o cybernetyczno-metalową formułę? Myślisz, że styl kapeli jest już w pełni wyklarowany, czy jest jeszcze miejsce na eksperyment?

– Z roku na rok jesteśmy bogatsi w doświadczenia i styl ewoluuje razem z nami. Koncepcyjnie na pewno mamy jasną wizję formy, jaką wykonujemy, ale narzędzia, po które sięgamy, zmieniają się w czasie. Kiedyś dokonania Thy Disease miały w sobie na pewno znacznie więcej klimatu charakterystycznego dla muzyki death metalowej, teraz idziemy w kierunku grania bardziej rytmicznego, groove’owego. Nie zbaczamy z obranej ścieżki, ale wraz z każdą nową płytą będziemy starać się zaprezentować coś nowatorskiego. Nawet jeśli pojawiłaby się „ściana” na horyzoncie, o której mówisz, to przebijemy ją głową – nie znamy żadnych granic (śmiech).

Przykładowym wyznacznikiem kolejnej propozycji Thy Disease może być bezpośrednia luta typu „Slave State” czy wolniejsze, nasączone melodią i elektroniką granie jak np. w „Holographic Reality” albo „MK Ultra”?

– Tak jak już mówiłem, nasz styl ewoluuje, a zmiany, które są zauważalne pomiędzy „Anshur-Za” a „Costumes of Technocracy” prawdopodobnie będą pogłębiane w przyszłości. Obecnie zdecydowanie więcej inspiracji szukamy w brzmieniach elektronicznych czy też w metalu o mocno zarysowanej rytmice, jak Gojira czy Meshuggah, ale mimo to również lubimy czasem zadać intensywny cios, tak jak w przypadku „Slave State”. Ciężko mi jest w tej chwili stwierdzać, że nowy materiał będzie zrealizowany tak a nie inaczej, choć nie da się ukryć, że droga, którą podążamy, jest mocno naznaczona w naszym ostatnim wydawnictwie. Jestem przekonany co do jednego – nową płytę będziemy nagrywać z podobnym założeniem, jakie towarzyszyło nam przy „Costumes of Technocracy”, gdzie najbardziej istotna była dla nas sprawa grania utworów na żywo.

Tematyka poruszana w tekstach Thy Disease jest Ci też bliska prywatnie? Interesujesz się polityką albo wpływem cybernetyki i informatyki na codzienność? Czujesz się niewolnikiem tych technologii? Kto nas najmocniej manipuluje? Wizja Orwella dopełnia się?

– Myślę, że każdy świadomy oraz inteligentny człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo mało prywatności pozostało w jego codziennym życiu. Nowe technologie doprowadziły do powstania jednej wielkiej machiny permanentnej inwigilacji – tak, żyjemy w globalnym, technokratycznym więzieniu. Pomyśl o tym, jak wiele informacji o tobie, twoich preferencjach i słabościach sam udostępniasz – nie mówię już o mediach społecznościowych, które są trywialnym przykładem omawianego problemu, ale na przykład o systemach płatności kartami czy o telefonii komórkowej. Wszelkie nasze słabe strony bezwiednie zdradzamy nieznanemu wrogowi – nigdy nie wiesz, kiedy zostanie to wykorzystane przeciwko tobie.

Klip do „Holographic Reality” będzie wizualną kontynuacją obrazu do „Slave State”, czy czymś innym?

– Pomimo tego, iż za teledysk odpowiedzialna jest ta sama ekipa, czyli Red Pig Production, będzie się on różnił trochę od poprzednika. Tym razem nie skupiliśmy się tak bardzo na części fabularnej i postawiliśmy nacisk na formę wizualną. Nie widziałem jeszcze żadnej wstępnej wersji, ale z tego co mi wiadomo ujęcia będą trochę spokojniejsze ze względu na charakter utworu.

15 lat w tym roku Thy Disease stuka. Jakieś celebry są planowane w związku z tym?

– Planujemy z tej okazji zorganizować wyjątkowy koncert w Krakowie pod koniec roku, w okolicach grudnia. Chcemy zaprosić przyjaciół z bliskich nam zespołów, a także byłych muzyków Thy Disease. Jest to jednak jak na razie zbyt odległy termin, żeby podawać jakieś konkretne informacje.

Spotykacie się jeszcze gdzieś z wyrazami niechęci za łączenie metalu z industrialem/elektroniką? Polski fan death metalu często kostyczny i konserwatywny w swych sądach bywa…

– Osobiście nie spotkałem się z takimi opiniami, aczkolwiek jestem pewien, że jest wiele takich osób. Polska scena metalowa jest niestety przesączona ludźmi o mocno ograniczonej, typowo ortodoksyjnej wizji tego, jaki metal powinien być, a jaki być nie może. Nie zrażamy się tym jednak w żaden sposób i robimy swoje – opinie ludzi po udanych koncertach tylko nas umacniają w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku.

Wskaż swojego faworyta na „Costumes of Technocracy”.

– „Muted Scream” – lubię go grać na koncertach.

Jesteście blisko Covana. Czy w ostatnim czasie nastąpiła jakaś poprawa a może przełom w stanie jego zdrowia?

– Stan Covana pozostaje bez zmian. Adrian cały czas potrzebuje pomocy finansowej ponieważ koszta jego rehabilitacji są bardzo wysokie. Pamiętajcie że możecie oddać 1% podatku przy rozliczeniu PIT-ów (więcej informacji na stronie www.adrian.org.pl). Zachęcam też do zakupu DVD „Covan Wake The Fuck Up”, które miedzy innymi można nabyć na naszych koncertach.

Twoja działalność muzyczna i praca w Creative Music to nadal pasja czy już pasja, ale i praca oraz sposób na zapewnienie sobie utrzymania?

– Jak na razie jest to tylko pasja, ale daje mi ogromną satysfakcję. Wierzę w to, że z czasem szczere podejście do muzyki oraz poświęcenie, które wszyscy w zespole wkładamy w jego rozwój, pozwoli nam realizować swoją pasję w stricte profesjonalnej formie.

A co tam u Gnidy?

– Gnida jest w trakcie produkcji drugiego albumu, który zatytułowany będzie „A.I.D.S”. Na dzień dzisiejszy jest gotowe 20 numerów trwających około 20 minut. Tym razem perkusje nagraliśmy w Invert Sound Studio w Bydgoszczy, natomiast gitary zostały zarejestrowane w Rottehullet Studio w Norwegii. Co do wokali, sam nie wiem gdzie będę kładł ślady. Mam nadzieję że jesienią ukończymy pracę i następczyni „S.Y.F.”’u ujrzy światło dzienne.

www.thydisease.com

Autor: Sławek Łużny
Foto: Marcin Pawłowski