NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Necros Christos – narzędzia w duchowych rękach światła i ciemności

Nigdy nie nazwałbym Necros Christos zespołem kultowym, ten termin zarezerwowany jest dla aktów, które już zaprzestały swej działalności i wydały coś wyjątkowego, co będzie pamiętane przez wieki. Jednakże to czas pokaże, czy możemy przynależeć do tych niewielu wyjątków…

Stephen King napisał niegdyś, że to co nas najbardziej przeraża, nie znajduje się za drzwiami, do których zbliża się bohater horroru, ale tuż przed nimi. Tak oczekiwanie na odpowiedź od głównodowodzącego Necros Christos, jeśli w ogóle miała takowa nadejść, domysły co do zawartości, i cała ta mroczna otoczka, w pewnym momencie bardziej zaprzątały nam głowę niż sam wywiad i jego bohater. Oszczędny w słowach, radykalny w postawie ale przede wszystkim nietuzinkowy, oto jakim jest Mors Dalos Ra, prawdziwy Kaznodzieja.

Witaj Mors. Pozwól pogratulować wydania potężnego albumu, który pokazał jak uchwycić Ducha Prawdziwego Metalu! Brzmi niewiarygodnie tajemniczo!

Bądź błogosławiony i niech będą dzięki za twe słowa. W rzeczy samej, Doom of the Occult jest naszym opus magnum jak do dnia dzisiejszego i nie jestem w stanie wyobrazić sobie lepszego następcy TIR niż to monstrum właśnie.

Jak wypada odzew na “Doom of the Occult” na tle waszych oczekiwań bądź obaw, które towarzyszyły wam przed premierą?

Ogół krytyki określiłbym jako bardzo, ale to bardzo pozytywny jak do tej pory i wygląda na to, że spodobał się rzeszom odbiorców. Tak po prawdzie, zdawałem sobie sprawę, że tak mocna dawka akustycznego materiału może przerosnąć typowego zatwardziałego maniaka Death Metalu, jednakże wszystkie te temples oraz gates są, ponad wszelką wątpliwość, dwoma filarami wielkiej świątyni prawdziwego kazania, jakie głosi Necros Christom i przez to nie mogą być oderwane od jakiegokolwiek z naszych wydawnictw.

W pewnym momencie ogłosiliście zawieszenie nagrań albumu. Co wtedy zaszło?

Nie mieliśmy tak naprawdę wyboru gdyż musieliśmy poradzić sobie z kilkoma przeciwnościami, na jakie natrafiliśmy w trakcie nagrywania. Zeszłego lata, kiedy tylko zaczęliśmy nagrywać bębny, straciliśmy miejsce prób, musieliśmy więc znaleźć nowe miejsce, zburzyć stare a zbudować nowe… Szacuję, że kosztowało nas to łącznie pięć miesięcy.

“Doom of the Occult” już przed swoją premierą zajmował dużo uwagi. Czy zgodzisz się, że na swój sposób zostaliście popularni a oczekiwania wobec Necros Christos są dziś zdecydowanie wyższe?

Nie powiedziałbym, że staliśmy się popularni czy znani ale tak, wielu ludzi wydaje się być zainteresowanymi tym co robimy i postrzegam to jako wielki dar oraz zaszczyt kiedy mogę z największą dbałością tworzyć kolejne materiały Necros Christos.

Każdy utwór poprzedza krótka miniatura. Co jest kluczem do zrozumienia konceptu całego albumu? Czy liczba “23” ma w nim swój udział?

Nowy album zbudowany jest wokół dziewięcioramiennego kandelabru, jakiego Żydzi używają w trakcie święta Chanuka, chociaż zawatość  Doom nie powinna być szczególnie łączona z tym świętem w historii Żydowskiej. Kandelabr pełni tu rolę architektonicznej formy scalającej każdy z Metalowych utworów, reprezentujących 9 płomieni Necros Chrostos. Pierwsze dwa płomienie, Baal of Ekron oraz Hathor of Dendera poświęcone są starożytnym Bogom i Idolom  Palestyny oraz Egiptu. Płomienie trzeci i czwarty, reprezentowane przez Necromantique Nun oraz Invoked from Carrion Slumber zajmują tematykę mrocznej opowieści wiedźmy En-Dor, którą to można odnaleźć w 1 Księdze  Samuela 28, 7 – 13. Środkowy plomień (piąta światłość) mówi o Hinduskiej trójcy Kali, Śakti i Śiwa, podczas gdy płomienie 6 oraz 7, nazwane Succumbed to Sarkum Phagum oraz Visceras of the Embalmed Deceased, dotyczą przemijalności cielesnej w starożytnym Egipcie. Dwa ostatnie płomienie, The Pharaonic Dead oraz Descending into the Kingly Tomba, przemawiają o grobowcach królów – faraonów.

Wbrew powszechnemu przekonaniu mówiącemu jakoby już nic nie można było odkryć tudzież napisać w muzyce Metalowej, wy stworzyliście “nekro sound”, który prawdę mówiąc jest zaiste wyjątkowy i rozpoznawalny. Czy można więc traktować go jako wasz znak firmowy?

To już musi pozostać poddane ocenie ludzi ale skoro już pytasz mnie, w gruncie rzeczy uważam, iż żaden inny band nie brzmi jak Necros Christos.

Dlaczego, wedle twojej oceny, wielu metalowców traktuje Necros Christos jak zespół kultowy? Jakie jest twoje własne postrzeganie tego fenomenu i czym jest dla ciebie „kultowy zespół”?

Nigdy nie nazwałbym Necros Christos zespołem kultowym, ten termin zarezerwowany jest dla aktów, które już zaprzestały swej działalności i wydały coś wyjątkowego, co będzie pamiętane przez wieki. Jednakże to czas pokaże, czy możemy przynależeć do tych niewielu wyjątków…

Czy Necros Christos jest kompanią zżytych ze sobą i oddanych towarzyszy broni czy też grupą silnych indywidualności zjednoczonych w muzycznym kompromisie? Jakimi ludźmi jesteście?

Powiedzmy, że jedno i drugie. Wszyscy moi kumple mają swój własny unikalny wpływ oraz pozostają w rzeczy samej wielkimi indywidualnościami, nie zapominając o fakcie bycia również znakomitymi muzykami, ale co oczywiste, wszyscy jednoczymy się w wielkiej Woli Wiecznego Necros Christos i funkcjonujemy jako narzędzia w duchowych rękach światła i ciemności…

Z jaką ideologią identyfikujecie się jako zespół? Gdzie jest wasze miejsce na scenie?

A czy koniecznym jest posiadanie jakiegoś konkretnego miejsca? DEATH Metal nie ma granic…

Obecność takich albumów jak “Doom of the Occult” zupełnie przeczy opinii jakoby Metal podupadał, gdyż jest on czystą esencją ciemności, niepokoju ale i mocy w muzyce. Dla mnie pozostaje tak tradycyjny jak tylko może być. Jak w tej materii udało się dokonać tego Necros Christos?

Nie wypieramy sie naszych korzeni ale i zarazem włączania nowych elementów, jednak zawsze z myślą stworzenia tak mrocznego brzmienia jak tylko mozliwe. Korzystanie z takiej dużej ilości akustycznej muzyki, jak mamy w zwyczaju wydaje się nawet progresywne na swój sposób, jednakże nasza Metalowa muzyka będzie zawsze zakorzeniona w najbardziej potwornych czeluściach jakie można sobie wyobrazić.

Powszechnie wiadomo, że jesteście bardzo wymagający jesli idzie o granie koncertów. Nie grywacie zbyt często. Czy wynika to z konkretnych zasad? Czy wyobrażasz sobie okoliczności, w których nigdy nie zagralibyście koncertu?

Mamy swoje warunki jednak nie są one niemożliwe do spełnienia. Chciałbym tu najmocniej przeprosić wszystkich maniaków oraz organizatorów koncertu, którzy próbowali ściągnąć nas do Polski. Nie udało się z powodów terminowych, nie dlatego że nie chcieliśmy zagrać w waszym kraju, co to, to kurwa nie! Prędzej czy później zagramy sztukę dla was, oddanych ludzi a ja chciałbym podziękować każdej osobie z Polski, która napisała e-mail czy też próbowała zorganizować koncert z naszym udziałem!

Podejrzewam, iż wasze zainteresowania pozostają dalekie od typowych. Skąd czerpiecie inspiracje, tak muzyczne jak i artystyczne w szerszym rozumieniu?

Moje główne wpływy tyczące się Metalu jako takiego, a obecnego w naszych metalowych utworach to Black Sabbath, Mercyful Fate, Candelmass i Morbid Angel. Jednak w rzeczy samej, mój umysł jest przepełniony tonami kreatywnych inspiracji od artystów ze Środkowego Wschodu (w szczególności Perskich, Arabskich i Hinduskich) oraz pism Sefer ha-Sohar i niewiarygodnych zwojów z Nag Hammadi…

Jakie są najbliższe plany Necros Christos?

Kilka koncertów oraz tworzenie pieśni na ostateczny i ostatni album Necros Christos, który jeszcze ukształtuje się w ciągu lat.

Dziękuję z twój czas. Słowo na koniec?

Wielkie dzieki za wywiad oraz mój największy szacunek dla Metalowców w Polsce. Wielki Necros Christos składa na was swe błogosławieństwa.
mors dalos ra

Autor: JaSon JackSon / Levi