NOWY NUMER!

Dostępny jest już nowy, osiemnasty, numer Musick Magazine!

Kup w naszym Sklepie lub na Allegro!

Newsletter




Wywiad: Hedfirst – wierni swoim demonom

W końcu rozumiem to, o czym śpiewam, hehe… A tak na poważnie – zawsze chciałem spróbować zaśpiewać po polsku. Wyszło fajnie. Ludzie na koncertach śpiewają teksty. Myślę, że tak już zostanie.

Warszawski hardcore-metalowy HEDFIRST zniknął ze sceny na dwa lata. Po tym czasie jednak muzycy tego zespołu zmartwychwstali i spłodzili album „44”. Tym razem postawili na stworzenie piosenek w języku polskim. I tak ma już zostać. Z okazji pierwszych urodzin „44” wokalista HEDFIRST – Bayer, zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań.
Po co była Wam dwuletnia przerwa?

Dobre pytanie.  Kończąc działalność pod szyldem HEDFIRST w ogóle nie zakładałem, że będziemy jeszcze razem grać. Potem pojawił się pomysł grania w TSG. Wtedy jeszcze ten zespół się tak nie nazywał – dopiero ja wymyśliłem tę nazwę. Pograliśmy z Wiśnią 2 lata w TSG – zrelaksowaliśmy się muzycznie. Po tych dwóch latach spotkałem się z Kubą. Wypiliśmy 2 butelki whiskey u mnie w domu i (nie)stety – w pijanym widzie postanowiliśmy wskrzesić HEDFIRST. Warunek był jeden – gramy po polsku… i z Wiśnią. Choć pomysł wydawał mi się szalony, to podjęliśmy wyzwanie. Do składu dołączył Piter z Ametrii i Godzo z Carnal. Tak minęła noc i poranek… dzień pierwszy. A potem jakoś poszło – była trasa z MOH i Lostbone, parę pojedynczych sztuk, płyta „44”. Bez napinki i ciśnienia. Po prostu gramy dla własnej radochy i paru osób, które chcą nas jeszcze oglądać.

Separacja wyszła na dobre? Jak przedstawia się aktualny skład?

Na pewno to, że odpoczęliśmy od siebie, pozwoliło nam nabrać dystansu do nas samych, tego co robimy, muzyki w ogóle, sceny w Polsce, innych kapel i całej masy rzeczy. Obecnie poza mną, Kubą, Wiśnią i Piterem trenuje z nami drugi Piotrek, ale jego odsłonimy w kwietniu na koncertach z MOH i Lostbone.

Odnoszę wrażenie, że teraz gracie bardziej bezkompromisowo. Przechyliliście się na stronę hardcore`a. Czy się mylę? Nowy styl HEDFIRST? Świeżość nowych członków? (hehe…) Nowe inspiracje? Chcieliście zdobyć nieco inną publikę?

Eeeee, serio? Mówisz, że bardziej bezkompromisowo? Mhm… no nie wiem. To zupełnie inny HEDFIRST niż to, co było… Na pewno to zupełnie nowe spojrzenie na muzę i kompozycje.  Znaczącą zmianą jest zamiana języka… z angielskiego na polski. Ale jak piszą dziennikarze, to był dobry pomysł.

Nie wierz dziennikarzom, hehe… Dalej będziecie brnąć w tym kierunku czy może planujecie jakieś eksperymenty muzyczne?

Nie, raczej, nie. Gramy to co lubimy. Więc po co to zmieniać?

Jeszcze a propos tekstów – w Waszym wypadku piosenki w języku polskim stanowią nowość – nie doświadczyliśmy takowych na poprzednich płytach. Skąd ta zmiana?

W końcu rozumiem to, o czym śpiewam, hehe… A tak na poważnie – zawsze chciałem spróbować zaśpiewać po polsku. Wyszło fajnie. Ludzie na koncertach śpiewają teksty. Myślę, że tak już zostanie.

Zamierzasz jeszcze stworzyć coś w języku angielskim czy stawiasz na patriotyzm pt. „polska młodzież śpiewa polskie piosenki”?

Jeśli coś stworzę po angielsku, to nie pod szyldem HEDFIRST.  Raczej z TSG.

Tworzenie utworów i pisanie tekstów traktujesz jak zabawę czy może też starasz się przemycić doń konkretne treści/przesłanie?

Teksty na „44” pisał też Kuba i Wiśnia. To zawsze jest jakaś forma oceny rzeczywistości, konkretnego problemu. Weź np. taki „Ogniu krocz ze mną”. Tu przesłanie jest proste – bierz sprawy w swoje łapy i tylko od ciebie zależy, co będziesz robił i co osiągniesz w życiu.

Jaki mieliście odzew na koncertach po przerwie? Starzy fani zaakceptowali zmiany w Hedfirst? Przybyło dużo nowych wyznawców?

Nigdy nie byliśmy zespołem, który ściąga tłumy na koncerty. Mamy swoje grono fanów, którzy są z nami już od bardzo dawna. Oczywiście cieszy, że na koncertach pojawiają się nowi, młodzi  adepci.

Ile trwały prace nad „44”?

Cholernie trudne pytanie. Tak naprawdę nie pamiętam. Może rok?

Elektroniczna sprzedaż ‘”44” przerosła Wasze oczekiwania czy rewelki nie było?

Tu musiałbym zapytać Kuby, on jest naszą księgowością. Coś tam się sprzedało, ale chyba statusu Złotej Płyty w Internecie nie udało się uzyskać.

Dlaczego wybraliście „…od milionów lat” na video?

Bo jest najmocniejszym, walącym prosto w ryj, numerem. Większość zespołów wybiera najbardziej lajtowy i ckliwy numer z całej płyty – bo może radio puści. Nas w radio nie puszczają, więc nie mieliśmy tego problemu.

Kiedyś graliście u boku Walls of Jericho czy Frontside. Szykujecie jakąś grubszą trasę?

Szykujemy, ale na razie nie powiemy. Mogę jedynie zdradzić, że kapela, z którą pojedziemy, to będzie taki mały powrót do starych, dobrych czasów.

Wyjechalibyście jeszcze w trasę z Hunterem czy Wasze drogi nieco za bardzo się rozeszły?

Z Hunterem nie widzieliśmy się całe wieki. Nie wiem co teraz robią, nie śledzę ich działań, ale gdyby pojawiła się taka możliwość… to czemu nie?

Jesteście „wierni swoim demonom”?

Zawsze. Jak również naszym kobietom, matkom, żonom i kochankom, Slayerowi, Panterze i Jackowi Danielsowi!

Nadal działacie jednocześnie w innych projektach muzycznych?

Kuba coś tam rzeźbi w Hellce z Wiśnią. Wiśnia znów gra  z kimś tam jeszcze. Ja nie mam czasu na inne bandy (choć myślę o TSG za jakiś rok), a Piter siepie w Ametrii.

HEDFIRST powrócił „na dobre”? Wznowiliście sprzedaż koszulek, czyli inwestujecie w zespół… Nie planujecie znowu umrzeć i zmartwychwstać? Bylibyście wtedy lepsi od Jezusa…

Wróciliśmy na stałe. Chyba jak już umrzemy ponownie, to się nie podniesiemy. Chociaż Pan Bóg raczy wiedzieć co będzie, a Szatan jeszcze nie dzwonił…

Autorka: Zuza Stecka